sobota, 12 stycznia 2013


27/Cz. 2. Odzyskałem cię.!

 Wzięłam głęboki oddech i wstałam z łóżka. Poszłam do pokoju lekarzy. Weszłam do środka, a obecnemu w pokoju doktorowi wypadł kubek z ręki. Podleciał do mnie i zaczął po rękach dotykać. 
-Ale jak to możliwe, przecież robiliśmy ci badania i nic, żadnych oznak życia. Chodź na prześwietlenie głowy.- zabrał mnie do jakiegoś pokoju i prześwietlił głowę- To niemożliwe.!-krzyknął
-Coś nie tak?
-Z badań wychodzi, że jesteś całkowicie zdrowa.
-Nie wie pan jak się cieszę. Mogę iść do domu.?
-Tak, ale masz co miesiąc na badania jeździć.- przebrałam się w swoje ciuchy i spacerkiem poszłam w stronę domu. Na miejscu postanowiłam wejść oknem. Z racji tego, że okno w pokoju Hazzy i Nicol było najniżej weszłam w nie. Gdy już miałam otwierać okno usłyszałam płacz dziecka. Szybko wlazłam do pomieszczenia. Wzięłam małą Darcy na ręce i od razu się uspokoiła. Do pokoju weszła Nicol i zemdlała. Wystraszyłam się, więc położyłam małą Darcy z powrotem do łóżeczka i podbiegłam do niej. Ulękłam i chwyciłam ją za rękę. Od razu nie obudziła.
-Aż tak ze mną źle, że mam zwidy- zaśmiała się
-Nie kochana, jestem prawdziwa- powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Śmiała mi się w twarz.- Aż tak źle wyglądam?- też się zaśmiałam
-Śmieję się z siebie, że moja zwida próbuje mi wmówić, że jest prawdziwa- śmiała się jak głupia. Westchnęłam i wzięłam małą na ręce- No super moje zwidy moją córeczkę na rękach noszą- śmiała się. Zeszłam na dół.
-Z czego Nicki się tak śmiałaś?-spytał Harry. Weszłam do salonu . –Boże duch porywa mi dziecko.!- darł się Harry
-Ludzie opanujcie się. Jestem prawdziwa. Boże ogarnijcie się- powiedziałam lekko zdenerwowana
-Nie możesz być prawdziwa!- krzyknął Louis
-Jestem kochanie, gównie dla ciebie wróciłam. Dostałam drugą szansę i chcę ją wykorzystać. Żyję i jestem prawdziwa.
-Dobra, nie pytam się jak się to stało. – powiedział z uśmiechem Louis- Wyjdziesz za mnie?
-Oczywiście- rzuciłam mu się na szyję i namiętnie pocałowałam. Przy pomniała mi się obietnic, postanowiłam, że zrobię to dzisiaj w nocy.
-O czym ty tak myślisz.?
-O niczym. Tak cię kocham.- uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam.
-Też cię kocham. – przytuliłam się do niego najmocniej jak tylko umiałam. Do wieczora siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś durny film.

1 komentarz:

  1. Fajna treść. ; )
    Tylko trochę za krótkie te rozdziały.

    Ps. Zapraszam do mnie. ;
    http://i-haate-the-whoole-woorld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń