16. Gdzie ja jestem.?
Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Z trudnością otworzyłam oczy.
Rozejrzałam się dookoła i byłam przekonana, że nie znam tego miejsca. Leżałam
na białych, lecz brudnych kafelkach. Chciałam poprawić włosy, ale ruchy mocno
utrudniał mi sznur na moich nadgarstkach. Nie wiedziałam jak zwrócić na siebie
uwagę, dlatego pozostało mi kaszleć. Dwa razy i
usłyszałam kroki w moją stronę. Serce zaczęło mi dwa razy szybciej bić. Zamek
się przekręcił, do pomieszczenia wszedł chłopak. Nie miał więcej niż 17 lat. Z
racji tego, że ostatnio nie jadłam bez problemu podniósł mnie do swojego
poziomu. Był ode mnie o dobre 20 cm wyższy. Ja już miałam 1,70m, więc on jak
nic miał 1,90 m. Był na prawdę przystojny, miał zielone oczy mocno brązowe
oczy.
-Siedź cicho i nic nie mów- powiedział do mnie pół szeptem i wyszedł, chwilę później wrócić ze o wiele niższą od niego kobietą. Miała też brązowe oczy i włosy, poniszczone końcówki wyglądały okropnie.
-Masz nam być posłuszna, a jak nie to nie będzie tak wesoło kochanie- powiedziała wrednie i poszła sobie. Ten chłopak pociągnął mnie za sobą. Weszliśmy do pokoju o szaro-niebieskich ścianach i dużym oknem, na samym środku pokoju stało duże łóżko, bez problemu zmieściły by się tam 3 osoby. Rzucił mnie na nie, a sam usiadł obok.
-Słyszałaś co powiedziała moja mama, masz być posłuszna. Masz szczęście, że jesteś ze mną, a nie z moim ojcem. – mówił ostro. Chyba zobaczył przerażenie w moich oczach- Jesteś może głodna?- spytał już spokojnie
-Trochę
-Czekaj, zaraz przyniosę ci coś, jakieś specjalne życzenie.?
-Obojętnie co, tylko nic z mięsem związanego
-Wegetarianka?
-Tak-wyszedł, ja wstałam i podeszłam do okna, był piękny widok. Gdzieś już taki widziałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. Ponownie usiadłam na łóżku. Zaraz potem brunet wrócił z płatkami. Rozwiązał mi ręce, a ja normalnie rzuciłam się na miskę z jedzeniem.
-Trochę głodna?
-Dobra, bardzo głodna. Jak masz na imię?
-Alan, a ty?
-Patricia
-A nazwisko?
-Carey, gdzie jesteśmy?
-Na Kubie, a dokładnie w Hawanie
-O kurwa
-O coraz lepiej jest- westchnęłam tylko.
-Mogę wiedzieć, co ja tu robię?
-Po prostu chcę mieć obok siebie dziewczynę-wzruszył ramionami
-A czemu akurat ja?
-Jesteś ładna, a poza tym w parku o tej godzinie nie było żadnej laski, tylko ty.
-Masz papierosy?
-Moja mama ma
-Nie masz mi jak chociaż jednego załatwić. Proszę.!
-Zobaczę co da się zrobić- uśmiechnął się. Po chwili przyszedł z całą paczką
-Dziękuję- powiedziałam, gdy rzucił ją w moją stronę.-Jak długo tu będę?
-Albo aż policja cię znajdzie, albo aż mi się znudzisz. Aha, wieczorem przyjeżdża moja rodzina, a zwłaszcza kuzynki i jak co roku odbędzie się karaoke, w tym roku Hannah Montana, też masz być i zaśpiewać, myślę, że nie zrobisz mi tak wielkiej siary. Zostaniesz teraz sama i naucz się tekstów, są na szafce.-wyszedł, a ja sama zostałam. Podeszłam do wskazanego przez niego miejsca i zaczęłam przeglądać piosenki. Jedna spodobała mi się szczególnie, mianowicie One A Milion. Prześpiewałam ją parę razy po cichutku i uznałam, że jestem gotowa. Na zegarze na ścianie dochodziła 19. Wow, ciekawe ile ja musiałam być nie przytomna. Usiadłam przed wielkim oknem i patrzyłam na linię spotkania się morza z niebem. Słońca już prawie nie było widać. Ostatnie smugi światła … i zaszło. Ostatnio wszystko mnie przerastało. Odkąd mama umarła wszystko jest takie trudne. Na niebie rozbłysły tysiące gwiazd. One od zawsze kojarzyły mi się z moją kochaną mamą. Pamiętam, ze jak byłam mała pokazywała mi gwiazdo-zbiry. Jak zawsze leżałyśmy na trawie w letnie wieczory i nocy. Nie raz chciałam wrócić do tego okresu życia. Najpierw jedna pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, a za nią już ich morze. Totalnie się rozkleiłam. Do owego pokoju wszedł Alan. Widząc mnie w takim stanie strasznie się zdziwił. Podszedł i przytulił. Poczułam motylki w brzuchu. To nie możliwe, żebym coś do niego poczuła. Dam mi ciuchy
-Mojej siostry, powinny być dobre.
-Dobra, dziękuję-Wyszedł, a ja się przebrałam. Położyłam się na łóżko. Zamek w drzwiach ponownie się przekręcił.
-Chodź już czas. Mam nadzieję, że umiesz tekst chociaż jednej.
-Umiem
-To dobrze. Nie narób mi wstydu.- on nie wiedział, że mam talent po mojej mamie, może nie jestem tak zdolna w tej dziedzinie jak Nicol, ale też jestem niezła. Gdy zeszliśmy na dół. Była tam chyba cała rodzina. Naprawdę miał dużo kuzynek. Miały one mniej więcej 17, może 16 lat. Alan objął mnie ramieniem.- Masz udawać, ze się kochamy- szepnął mi na ucho. Wszyscy poszli do salonu. Usiadłam obok niego. Najpierw śpiewały jego kuzynki. Niektóre miały nawet talent. Nadszedł czas na mnie wybrałam piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=JRyrqhjAIT8 . Zaletą mojego głosy było to że brzmiał jak od Miley Cyrus. Zaśpiewałam pierwsze słowa piosenki. Wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Nie powiem krępowało to trochę. Wsłuchałam się w melodię. Starałam się jak najbardziej do niej pasować. Wypowiedziałam ostatnie słowa: One A Milion i zakończyłam. Spuściłam głowę.
-Przecież to nie fair, ona jak Miley śpiewa- odezwała się jedna dziewczyna.- Jestem Emily.- podała mi rękę
-Patricia- posłałam jej uśmiech. Wszyscy gadali między sobą. Oprócz mnie. W tym momencie zdałam sobie sprawę czym jest rodzina. Ja jej nie miałam.
-Jak mają na imię twoi rodzice?- spytała mnie chyba matka Alana
-Moja mama nie żyje, a ojciec nie wiem gdzie jest.
-Mogę wiedzieć jak masz na nazwisko.?
-Carey
-Takie nazwisko ma też ta piosenkarka co niedawno zmarła
-Tak, to moja mama
-Jesteś córką Mariah Carey?
-Tak
-No nieźle. Co ty taka smutna?
-Wszystko mi się wali
-Czyli?
-Mama zmarła, zerwałam z chłopakiem przez jego kumpla.
-Oj przykro mi. Idźcie z Alanem na imprezę
-Dzięki mamo- odezwał się Alan. Poszliśmy do jego pokoju. Przyniósł mi rzeczy.
-Znowu mam się przebierać?
-W coś seksownego- westchnęłam i ubrałam przyniesione przez niego rzeczy: http://stylistki.pl/ready-or-not-3-224590/
W klubie było strasznie tłoczno. Uderzyło we mnie gorące powietrze. Było w nim czuć zapach spoconych ciał. Gdzie bym się nie spojrzała było widać sceny erotyczne.
-Prawdziwe Kubańskie klimaty.- powiedział, gdy zauważył, że rozglądam się ze zdziwieniem. Przez tłum przepchaliśmy się do baru.
-Co zamawiasz?-spytał mnie
-Nie wiem
-Poprosimy dwa kieliszki czystej-powiedział do barmana. Co chwilę ktoś się koło mnie przysiadał, ocierając swoimi kolanami o moje uda. Zacięcie szukałam ręki Alana. Gdy wreszcie mi się to udało ścisnęłam ją mocno. On widząc moje przerażenie objął ramieniem. Barman podał nam nasze zamówienie. On wypił za jednym razem. Ja nie miałam ochoty pić na razie. Alan pociągnął mnie na parkiet. Chwycił tak, że nasz taniec przypominał ten co tańczyli wszyscy. Z czasem za podobało mi się to. Niestety piosenka się skończyła wróciliśmy do baru. Wypiłam swojego. Z czasem moje powieki stawały się coraz cięższe. Chwyciłam Alana za krocze. Spojrzał na mnie dziwnie i odsunął moja rękę. Podparłam głowę rękami. W tym momencie znów zaczęło mi brakować Zayna. Jego bliskości. Pragnęłam go jak nikogo innego. Niestety on był na drugim końcu świata.
-Siedź cicho i nic nie mów- powiedział do mnie pół szeptem i wyszedł, chwilę później wrócić ze o wiele niższą od niego kobietą. Miała też brązowe oczy i włosy, poniszczone końcówki wyglądały okropnie.
-Masz nam być posłuszna, a jak nie to nie będzie tak wesoło kochanie- powiedziała wrednie i poszła sobie. Ten chłopak pociągnął mnie za sobą. Weszliśmy do pokoju o szaro-niebieskich ścianach i dużym oknem, na samym środku pokoju stało duże łóżko, bez problemu zmieściły by się tam 3 osoby. Rzucił mnie na nie, a sam usiadł obok.
-Słyszałaś co powiedziała moja mama, masz być posłuszna. Masz szczęście, że jesteś ze mną, a nie z moim ojcem. – mówił ostro. Chyba zobaczył przerażenie w moich oczach- Jesteś może głodna?- spytał już spokojnie
-Trochę
-Czekaj, zaraz przyniosę ci coś, jakieś specjalne życzenie.?
-Obojętnie co, tylko nic z mięsem związanego
-Wegetarianka?
-Tak-wyszedł, ja wstałam i podeszłam do okna, był piękny widok. Gdzieś już taki widziałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. Ponownie usiadłam na łóżku. Zaraz potem brunet wrócił z płatkami. Rozwiązał mi ręce, a ja normalnie rzuciłam się na miskę z jedzeniem.
-Trochę głodna?
-Dobra, bardzo głodna. Jak masz na imię?
-Alan, a ty?
-Patricia
-A nazwisko?
-Carey, gdzie jesteśmy?
-Na Kubie, a dokładnie w Hawanie
-O kurwa
-O coraz lepiej jest- westchnęłam tylko.
-Mogę wiedzieć, co ja tu robię?
-Po prostu chcę mieć obok siebie dziewczynę-wzruszył ramionami
-A czemu akurat ja?
-Jesteś ładna, a poza tym w parku o tej godzinie nie było żadnej laski, tylko ty.
-Masz papierosy?
-Moja mama ma
-Nie masz mi jak chociaż jednego załatwić. Proszę.!
-Zobaczę co da się zrobić- uśmiechnął się. Po chwili przyszedł z całą paczką
-Dziękuję- powiedziałam, gdy rzucił ją w moją stronę.-Jak długo tu będę?
-Albo aż policja cię znajdzie, albo aż mi się znudzisz. Aha, wieczorem przyjeżdża moja rodzina, a zwłaszcza kuzynki i jak co roku odbędzie się karaoke, w tym roku Hannah Montana, też masz być i zaśpiewać, myślę, że nie zrobisz mi tak wielkiej siary. Zostaniesz teraz sama i naucz się tekstów, są na szafce.-wyszedł, a ja sama zostałam. Podeszłam do wskazanego przez niego miejsca i zaczęłam przeglądać piosenki. Jedna spodobała mi się szczególnie, mianowicie One A Milion. Prześpiewałam ją parę razy po cichutku i uznałam, że jestem gotowa. Na zegarze na ścianie dochodziła 19. Wow, ciekawe ile ja musiałam być nie przytomna. Usiadłam przed wielkim oknem i patrzyłam na linię spotkania się morza z niebem. Słońca już prawie nie było widać. Ostatnie smugi światła … i zaszło. Ostatnio wszystko mnie przerastało. Odkąd mama umarła wszystko jest takie trudne. Na niebie rozbłysły tysiące gwiazd. One od zawsze kojarzyły mi się z moją kochaną mamą. Pamiętam, ze jak byłam mała pokazywała mi gwiazdo-zbiry. Jak zawsze leżałyśmy na trawie w letnie wieczory i nocy. Nie raz chciałam wrócić do tego okresu życia. Najpierw jedna pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, a za nią już ich morze. Totalnie się rozkleiłam. Do owego pokoju wszedł Alan. Widząc mnie w takim stanie strasznie się zdziwił. Podszedł i przytulił. Poczułam motylki w brzuchu. To nie możliwe, żebym coś do niego poczuła. Dam mi ciuchy
-Mojej siostry, powinny być dobre.
-Dobra, dziękuję-Wyszedł, a ja się przebrałam. Położyłam się na łóżko. Zamek w drzwiach ponownie się przekręcił.
-Chodź już czas. Mam nadzieję, że umiesz tekst chociaż jednej.
-Umiem
-To dobrze. Nie narób mi wstydu.- on nie wiedział, że mam talent po mojej mamie, może nie jestem tak zdolna w tej dziedzinie jak Nicol, ale też jestem niezła. Gdy zeszliśmy na dół. Była tam chyba cała rodzina. Naprawdę miał dużo kuzynek. Miały one mniej więcej 17, może 16 lat. Alan objął mnie ramieniem.- Masz udawać, ze się kochamy- szepnął mi na ucho. Wszyscy poszli do salonu. Usiadłam obok niego. Najpierw śpiewały jego kuzynki. Niektóre miały nawet talent. Nadszedł czas na mnie wybrałam piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=JRyrqhjAIT8 . Zaletą mojego głosy było to że brzmiał jak od Miley Cyrus. Zaśpiewałam pierwsze słowa piosenki. Wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Nie powiem krępowało to trochę. Wsłuchałam się w melodię. Starałam się jak najbardziej do niej pasować. Wypowiedziałam ostatnie słowa: One A Milion i zakończyłam. Spuściłam głowę.
-Przecież to nie fair, ona jak Miley śpiewa- odezwała się jedna dziewczyna.- Jestem Emily.- podała mi rękę
-Patricia- posłałam jej uśmiech. Wszyscy gadali między sobą. Oprócz mnie. W tym momencie zdałam sobie sprawę czym jest rodzina. Ja jej nie miałam.
-Jak mają na imię twoi rodzice?- spytała mnie chyba matka Alana
-Moja mama nie żyje, a ojciec nie wiem gdzie jest.
-Mogę wiedzieć jak masz na nazwisko.?
-Carey
-Takie nazwisko ma też ta piosenkarka co niedawno zmarła
-Tak, to moja mama
-Jesteś córką Mariah Carey?
-Tak
-No nieźle. Co ty taka smutna?
-Wszystko mi się wali
-Czyli?
-Mama zmarła, zerwałam z chłopakiem przez jego kumpla.
-Oj przykro mi. Idźcie z Alanem na imprezę
-Dzięki mamo- odezwał się Alan. Poszliśmy do jego pokoju. Przyniósł mi rzeczy.
-Znowu mam się przebierać?
-W coś seksownego- westchnęłam i ubrałam przyniesione przez niego rzeczy: http://stylistki.pl/ready-or-not-3-224590/
W klubie było strasznie tłoczno. Uderzyło we mnie gorące powietrze. Było w nim czuć zapach spoconych ciał. Gdzie bym się nie spojrzała było widać sceny erotyczne.
-Prawdziwe Kubańskie klimaty.- powiedział, gdy zauważył, że rozglądam się ze zdziwieniem. Przez tłum przepchaliśmy się do baru.
-Co zamawiasz?-spytał mnie
-Nie wiem
-Poprosimy dwa kieliszki czystej-powiedział do barmana. Co chwilę ktoś się koło mnie przysiadał, ocierając swoimi kolanami o moje uda. Zacięcie szukałam ręki Alana. Gdy wreszcie mi się to udało ścisnęłam ją mocno. On widząc moje przerażenie objął ramieniem. Barman podał nam nasze zamówienie. On wypił za jednym razem. Ja nie miałam ochoty pić na razie. Alan pociągnął mnie na parkiet. Chwycił tak, że nasz taniec przypominał ten co tańczyli wszyscy. Z czasem za podobało mi się to. Niestety piosenka się skończyła wróciliśmy do baru. Wypiłam swojego. Z czasem moje powieki stawały się coraz cięższe. Chwyciłam Alana za krocze. Spojrzał na mnie dziwnie i odsunął moja rękę. Podparłam głowę rękami. W tym momencie znów zaczęło mi brakować Zayna. Jego bliskości. Pragnęłam go jak nikogo innego. Niestety on był na drugim końcu świata.
-Wracamy do domu.
-Co, czemu.?- spytałam zdezorientowana
-Bo tak- pociągnął mnie za rękę i poszliśmy w kierunku domu chłopaka. Weszliśmy do jego pokoju. Rzuciłam się na niego. Szybko pozbyłam się jego koszuli. Nawet nie wiedziałam, że jestem tak zwinna. Popchnęłam go na łóżko. Chciał coś powiedzieć, ale zatkałam mu usta moimi. Moje ręce powędrowały do jego rozporka od spodni. Od razu przeszłam do sedna. Spodnie zdjęłam razem z jego bokserkami. Odepchnął mnie.
-Dziewczyno, nie, to nie wyjdzie, jesteś dla mnie za nachalna.
-Oj… przestań
-Wracasz do Londynu.
-Jak chcesz- powiedziałam bez emocji. Wszedł na neta.-O fajnie, najbliższy samolot jest za 2 godz. Lotnisko jest blisko. Zawiozę cię.- wsiadłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Kupił bilet i poszłam na odprawę. Usiadłam w samolocie i zasnęłam.
-Bo tak- pociągnął mnie za rękę i poszliśmy w kierunku domu chłopaka. Weszliśmy do jego pokoju. Rzuciłam się na niego. Szybko pozbyłam się jego koszuli. Nawet nie wiedziałam, że jestem tak zwinna. Popchnęłam go na łóżko. Chciał coś powiedzieć, ale zatkałam mu usta moimi. Moje ręce powędrowały do jego rozporka od spodni. Od razu przeszłam do sedna. Spodnie zdjęłam razem z jego bokserkami. Odepchnął mnie.
-Dziewczyno, nie, to nie wyjdzie, jesteś dla mnie za nachalna.
-Oj… przestań
-Wracasz do Londynu.
-Jak chcesz- powiedziałam bez emocji. Wszedł na neta.-O fajnie, najbliższy samolot jest za 2 godz. Lotnisko jest blisko. Zawiozę cię.- wsiadłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Kupił bilet i poszłam na odprawę. Usiadłam w samolocie i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz