poniedziałek, 7 stycznia 2013

22.To koniec mojej przygody z 1D?

                                                                                     Pół roku później
W czasie tych 6 miesięcy pomijając fakt, że moja ciąża jest zagrożona i Lou mi się oświadczył prawie nic się nie wydarzyło.  Bardzo martwiłam się o to maleństwo. Tak bardzo chciałam zostać mamą. Widać już obudził się we mnie instynkt macierzyński…
Obudziłam się około 6 z okropnym bólem brzucha. Do głowy od razu przychodziły mi czarne scenariusze. Po 30 min nie wytrzymałam i obudziłam Louisa
-Dzwoń po karetkę, coś niedobrego dzieje się z naszą córeczką.-powiedziałam przez zaciśnięte zęby z bólu. Od razu wykonał moje polecenie. Minęło 10 min i pogotowie przyjechało. Może było to tylko 10 min, ale dla mnie wieczność. Już nawet nie bałam się o siebie, tylko chciałam, by to maleństwo przeżyło. W karetce straciłam przytomność
Obudziłam się w białej Sali. Pomacałam mój brzuch. Był zupełnie płaski. Obok mnie siedział Louis. Lekko szturchnęłam go.
-Co się stało?-spytałam go ze łzami w oczach
-Poroniłaś-powiedział cicho, a po jego policzku zaczęły spływać łzy. Sama też się rozbeczałam.
                                                                               3 dni później*
Siedziałam na tarasie w moim pokoju. Dzisiaj po raz pierwszy nie było przy mnie Louisa. Całe te 3 dni przepłakałam. Wiedziałam, że to moja wina. Nie jestem nawet na tyle silna, by urodzić dziecko. Nawet nie wiem kiedy zrobiło się ciemno. Poszłam do łazienki i umyłam się. Później poszłam spać.
Tej nocy także męczył mnie ten sam koszmar. Śniła mi się nasza córeczka, która mnie zabija. Z tyłu stoi Louis i się uśmiecha. Obudziłam się cała zalana potem momentalnie się rozpłakałam. Zeszłam na dół. Nie rozświeciłam światła. Nalałam sobie soku. Nagle ktoś wszedł do domu. Jak później się okazało był to Louis. Byłam ciekawa czemu wraca o … 3 nad ranem. Wypiłam napój i poszłam s powrotem do pokoju. Miałam nadzieję, ze zastanę tam Lou, ale się przeliczyłam. Położyłam się do łóżka i znowu zasnęłam.
Obudziłam się jak codziennie w bardzo złym humorze, zeszłam na dół w piżamie. Akurat Lou gdzieś wychodził. Spojrzałam na niego smutno, ale on nic sobie z tego nie zrobił i wyszedł. Nalałem sobie soku i poszłam usiąść do salonu. Siedziałam tak cały dzień z nadzieją, że zaraz wróci Louis, ale przeliczyłam się. O 2 w nocy odpuściłam i poszłam spać do swojego pokoju.
Obudziłam się sama. Zeszłam na dół tak jak wczoraj. O dziwo Lou był w kuchni jeszcze nawet nie ubrany.
-Pakuj się jedziemy na wakacje-powiedział z uśmiechem. Od razu pobiegłam na górę i spakowałam wszystko, gdy zniosłam walizkę na dół Louis już też tam był z bagażem.
-Kiedy jedziemy?
-Za 2 godziny, idź się ubrać.- pobiegłam na górę i ubrałam się:
http://stylistki.pl/na-wyjscie--226881  . Zrobiłam lekki makijaż. Później ze wszystkimi się pożegnaliśmy i pojechaliśmy na lotnisko. Lot trwał 2 godziny. Byliśmy nad polskim morzem. Przebrałam się w bikini, a Lou w kąpielówki i poszliśmy na plażę. Nasz spokój nie trwał długo
-Cześć jestem Eleanor, przyjaciółka Louisa.
-Cześć- odezwał się Louis i przytulił dziewczynę. Zaczęła się pomiędzy nimi dyskusja. Postanowiłam pójść do hotelu. Tak jak myślałam nawet nie zauważył, że poszłam. Położyłam się na łóżko i zasnęłam
Gdy się obudziłam zobaczyłam Lou przy oknie. Widać myślał nad czymś.
-Cześć-powiedziałam cicho
-Mam ci coś do powiedzenia. Nie jestem pewien swoich uczuć. Kocham i ciebie i Eleanor. Nie potrafię między wami wybrać. Przepraszam- do oczu napłynęły mi łzy. Ściągnęłam pierścionek i oddałam mu go. Popatrzyłam na niego smutnymi i zapłakanymi oczami. Później spakowałam wypakowane moje rzeczy i poleciałam do domu. Czyli był ze mną ze względu na ciążę. Weszłam do domu i położyłam walizkę. Poszłam do kuchni. Zastałam tam Liama
-Przecież dzisiaj rano polecieliście, gdzie Louis.
-Szczerze?... Gówno mnie to obchodzi gdzie on jest.
-Co się stało.?
-Zostawił mnie dla Eleanor.
-Już ja mu wygarnę!
-Nie, ja wyjeżdżam. Jeszcze tylko pożegnam się z Nicol i lecę do domu. Bez obaw możecie tu mieszkać. Przepraszam, nie mogę tak.- poszłam do Nicol i opowiedziałam jej wszystko. Później pojechała ze mną na lotnisko. Wsiadłam do samolotu i poleciałam do domu, do USA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz