12.Kupiłaś mi auto.?! Oszalałaś.!
Gdy się obudziłam Zayn
jeszcze spał. Spojrzałam na wyświetlacz komórki, była 10:30. Wow już późno.
-Wstawaj kochanie- całowałam go po całej twarzy. Gdy widziałam, że się budzi dałam mu namiętnego buziaka w usta-Wszystkiego najlepszego kotku- powiedziałam poprzez pocałunek.
-Jakaś ty kochana- ponownie nasze usta się połączyły.
-Prezent dostaniesz później
-Najlepszym prezentem jesteś ty słonko
-Oj tam. Chodź na śniadanie.
-Zapomniałaś, żadnego wysiłku.
-Akurat to nie jest dla mnie wysiłek. Chodź-powoli zeszłam na dół. W kuchni zrobiłam nam po misce płatków. Powoli doczłapałam się na górę do mojej sypialni i ubrałam : http://stylistki.pl/cos-na-luzie-222983/ i zrobiłam makijaż(taki jak w stylizacji). Wyszłam na balkon i zaczęłam rozkoszować się chłodnym, orzeźwiającym powietrzem. Usiadłam na leżaku i wpatrywałam się w linię, gdzie woda zlewała się z błękitem nieba. Automatycznie przypomniała mi się mama. Kochała takie rzeczy. Szkoda tylko, że już jej nie zobaczę. Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Wystraszyłam się jak cholera.
-Przepraszam, jeśli cię wystraszyłem, ale przyszli już- powiedział do mnie Zayn
-Dobra, chodźmy- uśmiechnęłam się sztucznie. Już na schodach było słychać śmiechy.
-Cześć-wszyscy powitali mnie z entuzjazmem.
-Nie dziwię się, że Zayn tyle czasu tu spędza, tu jest cudownie- powiedział Harry
-Dzięki
-To co Zayn rozpakuj prezenty
-Och na śmierć zapomniałam. Rozpakuj te, a potem gdzieś ze mną pójdziesz-dostał wiele świetnych rzeczy. Później przyszła kolej na mnie
-Dobra, co kupiłaś Zaynowi. Zaskocz nas swoją pomysłowością- śmiał się ze mnie Harry
-Jeszcze się będziesz śmiać- powiedziałam oburzona.-Idzie pod garaż ja zaraz otworzę.- oni poszli na dwór, a ja poszłam do kuchni. Z szafki wyjęłam pilota z garażu i kluczyki z auta. Wyszłam na dwór. Otworzyłam bramę.
-Ale auto! Ale gdzie prezent dla Zayna- powiedział Louis
-Stoi przed wami
-Nie, tu tylko twoje auto jest.
-Oświecę cię, prezentem jest ten samochód. Wszystkiego najlepszego kochanie. –powiedziałam najpierw do Louisa, a później do Zayna, który stał jak zrywy. Dałam mu kluczyli i całusa w policzek
-Ty mu auto kupiłaś.!- zaczął Harry
-Coś w tym złego?
-Zayn, ale masz się dobrze, ona ci takie auto kupiła- mówił do mojego chłopaka, ale ten reagował. Widać był w szoku. O to mi chodziło.
-Przyznaj się, ile za niego dałaś
-A czy to ważne?
-Tak- odezwał się wreszcie mój chłopak.
-Ponad 700 tys.- wymruczałam pod nosem, że chyba tego nie usłyszał
-Co tam pod nosem buczysz?- zapytał
-Ponad 700 tys. funtów- powiedziałam głośno
-Ile?!-wszyscy powiedzieli równocześnie
-Chyba powiedziałam
-Oszalałaś do końca?!- wydarł się Zayn. Zrobiło mi się nagle smutno.
-Chciałam ci zrobić fajny prezent, ale widać nie udało mi się. Idę do siebie.- szybko wybiegłam z pomieszczenia. Nie obchodziły mnie w tym momencie zalecenia lekarza. Wbiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam na balkon i usiadłam na ziemi. Podkuliłam nogi i zaczęłam płakać. Chciałam mu tylko prezent zrobić. Jeśli go nie chciał, to nie musiał od razu się tak wydzierać. Położyłam się na leżaku i wpatrywałam się w bezchmurne niebo. Dostrzegłam tam miliony migających gwiazd. Zdrzemnęłam się na chwilę. Widziałam mamę. Mówi do mnie, że mnie kocha i jest cały czas obok mnie, a to co się dzisiaj stało nie zniszczy naszej miłości. Jednak to nie były jedyne informacje, mówiła także, że Zayn kocha mnie nad życie i kiedyś będziemy rodziną. Otworzyłam oczy. Nie byłam już na balkonie, tylko w moim łóżku. Ciekawe, kto mnie tu przeniósł. Rozglądam się i na fotelu obok łóżka dostrzegłam mojego kochanego chłopaka. Spał na nim. Zrobiło mi się go szkoda
-Zayn-mówiłam półgłosem. Od razu się ocknął
-Tak słonko?
-Położysz się obok.?
-Myślałem, że jesteś zła na mnie za dziś
-Nie, zła nie jestem i nie byłam, tylko smutno
-Przepraszam, ale był to dla mnie szok, no bo codziennie nie zdarza się, by dziewczyna kupiła auto warte ponad 700 tys. Przepraszam cię. Wybacz mi. Tak bardzo cię kocham, nie chcę cię stracić.- mówił jednym tchem.
-Już dobrze. Też cię kocham kocie- powiedziałam do niego i pocałowałam namiętnie w usta.
-Dziękuję za prezent, jest cudowny naprawdę
-Ależ proszę- przytulił mnie mocno do siebie i zasnęli wtuleni w siebie.
-Wstawaj kochanie- całowałam go po całej twarzy. Gdy widziałam, że się budzi dałam mu namiętnego buziaka w usta-Wszystkiego najlepszego kotku- powiedziałam poprzez pocałunek.
-Jakaś ty kochana- ponownie nasze usta się połączyły.
-Prezent dostaniesz później
-Najlepszym prezentem jesteś ty słonko
-Oj tam. Chodź na śniadanie.
-Zapomniałaś, żadnego wysiłku.
-Akurat to nie jest dla mnie wysiłek. Chodź-powoli zeszłam na dół. W kuchni zrobiłam nam po misce płatków. Powoli doczłapałam się na górę do mojej sypialni i ubrałam : http://stylistki.pl/cos-na-luzie-222983/ i zrobiłam makijaż(taki jak w stylizacji). Wyszłam na balkon i zaczęłam rozkoszować się chłodnym, orzeźwiającym powietrzem. Usiadłam na leżaku i wpatrywałam się w linię, gdzie woda zlewała się z błękitem nieba. Automatycznie przypomniała mi się mama. Kochała takie rzeczy. Szkoda tylko, że już jej nie zobaczę. Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Wystraszyłam się jak cholera.
-Przepraszam, jeśli cię wystraszyłem, ale przyszli już- powiedział do mnie Zayn
-Dobra, chodźmy- uśmiechnęłam się sztucznie. Już na schodach było słychać śmiechy.
-Cześć-wszyscy powitali mnie z entuzjazmem.
-Nie dziwię się, że Zayn tyle czasu tu spędza, tu jest cudownie- powiedział Harry
-Dzięki
-To co Zayn rozpakuj prezenty
-Och na śmierć zapomniałam. Rozpakuj te, a potem gdzieś ze mną pójdziesz-dostał wiele świetnych rzeczy. Później przyszła kolej na mnie
-Dobra, co kupiłaś Zaynowi. Zaskocz nas swoją pomysłowością- śmiał się ze mnie Harry
-Jeszcze się będziesz śmiać- powiedziałam oburzona.-Idzie pod garaż ja zaraz otworzę.- oni poszli na dwór, a ja poszłam do kuchni. Z szafki wyjęłam pilota z garażu i kluczyki z auta. Wyszłam na dwór. Otworzyłam bramę.
-Ale auto! Ale gdzie prezent dla Zayna- powiedział Louis
-Stoi przed wami
-Nie, tu tylko twoje auto jest.
-Oświecę cię, prezentem jest ten samochód. Wszystkiego najlepszego kochanie. –powiedziałam najpierw do Louisa, a później do Zayna, który stał jak zrywy. Dałam mu kluczyli i całusa w policzek
-Ty mu auto kupiłaś.!- zaczął Harry
-Coś w tym złego?
-Zayn, ale masz się dobrze, ona ci takie auto kupiła- mówił do mojego chłopaka, ale ten reagował. Widać był w szoku. O to mi chodziło.
-Przyznaj się, ile za niego dałaś
-A czy to ważne?
-Tak- odezwał się wreszcie mój chłopak.
-Ponad 700 tys.- wymruczałam pod nosem, że chyba tego nie usłyszał
-Co tam pod nosem buczysz?- zapytał
-Ponad 700 tys. funtów- powiedziałam głośno
-Ile?!-wszyscy powiedzieli równocześnie
-Chyba powiedziałam
-Oszalałaś do końca?!- wydarł się Zayn. Zrobiło mi się nagle smutno.
-Chciałam ci zrobić fajny prezent, ale widać nie udało mi się. Idę do siebie.- szybko wybiegłam z pomieszczenia. Nie obchodziły mnie w tym momencie zalecenia lekarza. Wbiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Wyszłam na balkon i usiadłam na ziemi. Podkuliłam nogi i zaczęłam płakać. Chciałam mu tylko prezent zrobić. Jeśli go nie chciał, to nie musiał od razu się tak wydzierać. Położyłam się na leżaku i wpatrywałam się w bezchmurne niebo. Dostrzegłam tam miliony migających gwiazd. Zdrzemnęłam się na chwilę. Widziałam mamę. Mówi do mnie, że mnie kocha i jest cały czas obok mnie, a to co się dzisiaj stało nie zniszczy naszej miłości. Jednak to nie były jedyne informacje, mówiła także, że Zayn kocha mnie nad życie i kiedyś będziemy rodziną. Otworzyłam oczy. Nie byłam już na balkonie, tylko w moim łóżku. Ciekawe, kto mnie tu przeniósł. Rozglądam się i na fotelu obok łóżka dostrzegłam mojego kochanego chłopaka. Spał na nim. Zrobiło mi się go szkoda
-Zayn-mówiłam półgłosem. Od razu się ocknął
-Tak słonko?
-Położysz się obok.?
-Myślałem, że jesteś zła na mnie za dziś
-Nie, zła nie jestem i nie byłam, tylko smutno
-Przepraszam, ale był to dla mnie szok, no bo codziennie nie zdarza się, by dziewczyna kupiła auto warte ponad 700 tys. Przepraszam cię. Wybacz mi. Tak bardzo cię kocham, nie chcę cię stracić.- mówił jednym tchem.
-Już dobrze. Też cię kocham kocie- powiedziałam do niego i pocałowałam namiętnie w usta.
-Dziękuję za prezent, jest cudowny naprawdę
-Ależ proszę- przytulił mnie mocno do siebie i zasnęli wtuleni w siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz