wtorek, 1 stycznia 2013

8.Ciąża?! Jesteś za młoda.!

Obudziły mnie pocałunki składane na mojej szyi i innych częściach ciała. Zaśmiałam się, bo miałam łaskotki.
-Tak mogę być budzona każdego dnia- wyszczerzyłam się
-Czego tylko sobie życzysz moja królewno- ponownie złożył słodki pocałunek na moich ustach. Leżeliśmy jeszcze chwilę rozkoszując się sobą. Słowa były zbędne. Z naszych oczu można było je odczytać, tak samo jak wszystkie uczucia. On ubrał bokserki, a ja swoje majtki i jego koszulkę i powędrowaliśmy na dół, by zrobić sobie małe śniadanie. Czekając na tosty usiadłam na blacie. Mój książę podszedł do mnie i pewnie musnął moje usta. Odwzajemniłam jego pocałunek. Całowaliśmy się z chwili na chwilę coraz bardziej zachłanniej, namiętniej. Wyłączył toster i wziął mnie na ręce. W sypialni oparł o ścianę i znów zaczął tak całować.  Wsunął rękę pod moją, właściwie jego koszulkę błądząc dłonią po moich plecach. Mój oddech stawał się coraz szybszy. To nie możliwe jak on na mnie działa. Jest jak narkotyk. Chcę go więcej i więcej. Tylko, że ten nie niszczy organizmu. Przenieśliśmy się na łóżko. Tym razem on leżał na mnie. Pewnym ruchem zdjął dolną część bielizny. Odwdzięczyłam mu się tym samym. Zostaliśmy znowu zupełnie nadzy. Powtórzyła się akcja  z poprzedniej nocy, lecz tym razem był mniej delikatny. Podobało mi się to jeszcze bardziej.  Po wszystkim pocałowałam go w usta i położyłam głowę na jego klatce piersiowej, która regularnie się unosiła i opadała. Wsłuchałam się w rytm bicia jego serca.
-To serce bije dla ciebie skarbie- wymruczał mi do ucha
-Ty nie wiesz jak bardzo  cię kocham
-Wiem, bo kocham Cię tak samo mocno.- pocałował mnie w czubek nosa.
-Nie uważasz, że musisz się do nich odezwać?
-Masz rację. Jakaś ty mądra-uśmiechnęłam się tylko- zadzwonię do nich, a ty tu poczekaj, poleżymy sobie jeszcze potem dobrze słońce?
-Tak kocie-ubrałam na siebie bieliznę i ponownie położyłam się do łóżka. Brązowooki wrócił po chwili.- I co.?
-Idę dzisiaj do nich. Chyba wrócę do domu.
-Czyli będziemy musieli się rozstać.?
-Niestety, ale nie chodzi mi o zerwanie tylko, że wrócę już do domu.
-Dobrze rozumiem. Pójdę się ubrać- Było mi przykro, że znowu będę sama. Przyzwyczaiłam się do jego obecności 24 godziny na dobę. Nigdy wcześniej nie wierzyłam w prawdziwą miłość, ale przy nim to się zmieniło. On odmienił moje życie o 360 stopni. Ubrałam: http://allani.pl/zestaw/537554 i zrobiłam lekki make-up. Zeszłam na dół.
-Rozchmurz się kocie, to nie koniec świata.
-Wiem, ale przyzwyczaiłam się do twojej obecności 24 godziny na dobę.
-Ja też. Idziesz ze mną?
-Tak, muszę wyjaśnić sprawę z Nicol.
-Ej złotko kocham cię całym sercem- powiedział patrząc mi głęboko w oczy. Lekko go pocałowałam. Szliśmy ulicą trzymając się za ręce.
-Powiemy im?
-Nie, niech sami się domyślą i nie okazujemy tak bardzo uczuć dobra?
-Dobra, ale pocałuj mnie jeszcze- posłusznie wykonał moje polecenie. Kocham te jego miękkie usta. Idealnie pasowały do moich. Weszliśmy do domu jak gdybym nigdy nic. Wszyscy się na niego rzucili. –Nicol możemy pogadać?
-Jasne- poszłyśmy do pokoju z napisem Harry. Chyba razem z nim mieszkała, bo były tam jej ciuchy.
-Nie chciałabyś zamieszkać ze mną?
-Wiesz, nie wiem
-Dobra. Jak ci się układa  z Harrym?
-No właśnie… zrobiliśmy to jak mieszkałyśmy jeszcze w hotelu i dowiedziałam się, że jestem z nim w ciąży.
-Wow, wie o tym.?
-No co ty. Nie powiedziałam mu
-Musisz to zrobić.
-Wiem, ale nie wiem jak.
-Może jak będziecie sami?
-To nie głupi pomysł. Dzięki.
-Zawsze do usług. Idziesz dzisiaj do mnie na noc?
-No jasne.- przytuliłyśmy się. Wróciłyśmy na dół. Usiadłam obok Zayna, obok mnie Nicol a obok niej Harry. Zayn co chwilę chwytał moją dłoń. Nie całowaliśmy się nawet nie 30 min a mi już brakowało jego namiętnych ust. O 20 uznałyśmy z Nicol, ze zbieramy się. W domu pokazałam jej pokój, który od początku miał być jej. Była zachwycona domem. Cały czas powtarzała, że jest wspaniały. Zjadłyśmy kolację, czyli moje wyczekane tosty i w salonie włączyłyśmy sobie horror. W pewnym momencie tak się wystraszyłam, że moje lody wylądowały częściowo na spodenkach piżamy a częściowo na podłodze. Śmiałyśmy się jak głupie.  Przypomniało mi się, ze dawno nie rozmawiałam z mamą. Zadzwoniłam do niej, ale nie odbierała. Tą czynność powtórzyłam 10 razy, ale za każdym razem to samo- głucho. Czułam, że stało się coś złego.  Postanowiłam pójść spać, a zadzwonić jeszcze raz rano. W nocy cały czas dręczyły mnie bezsensowne koszmary. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz