15. Czemu to sobie robisz.?!
Obudził mnie dzwonek do
drzwi. Leniwie zeszłam na dół i otworzyłam te pieprzone drzwi. Doznałam wtedy szoku
-Hej, co chcecie?_-spytałam ziewając i przeciągając się
-Możemy na jakiś czas z tobą zamieszkać, bo nasz dom spłonął.- powiedział Liam. Ni było z nimi Zayna.
-Spoko- odpowiedziałam i poszłam się na górę ubrać : http://allani.pl/zestaw/543752 . Teraz już nie mogłam sobie chodzić z krótkich rękawów, bo zobaczą rękę.. W między czasie zamówiłam pizzę. Zeszłam na dół. Wszyscy grzecznie siedzieli w salonie i patrzyli na telewizję. Poszłam do kuchni. Z szafki wyciągnęłam papierosy i wyszłam na balkon zapalić.
-Ty palisz?- spytała Nicol
-Tak, a co.?
-Niszczysz się tak.
-Moje życie.
-Wiem, ale chcę ci pomóc
-Rozumiem- skończyłam palić, zgasiłam resztkę i weszłam do środka. Usłyszałam dzwonek. Zapłaciłam za pizzę i przyniosłam ją do salonu i z kuchni przyniosłam coca-colę. Ja nic nie zjadłam.
-Czemu nie jesz?-spytał Niall
-Nie chcę- odkąd rozstałam się z Malikiem nic nie jem. Nie jestem głodna, nie czuję głodu.
-A właśnie schudłaś, jesz coś?-spytała Nicol
-A jeśli nie to co.?- nic mi nie odpowiedziała. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam żyletkę i zrobiłam kreskę na skórze, która od razu się przecięła i wypłynęła krew. Wytarłam ją i poszłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Gdy się obudziłam na dworze się już ćmiło. Wyszłam na balkon i usiadłam na leżaku. Patrzyłam na zachodzące słońce, które przybrało kolor mocno pomarańczowy, a niebo piękny odcień bladego różu. Gdy zaszło zeszłam na dół. Ci dalej na tej kanapie siedzieli. Usiadłam obok Nicol.
-Nasz sweter od krwi, pokaż- wzięła moją rękę i odsunęła rękaw. Otworzyła buzię i oczy zrobiła jak pięć złoty
-Paczcie co znalazłem w kuchni- odezwał się Niall
-To są narkotyki?!- krzyknęła Nicol
-A jeśli to co.?
-Co jest z tobą nie tak?-spytał Louis
-To co z tobą
-Nie odzywaj się tak do mnie smarku
-To ty nie zaczynaj kochany- odpowiedziałam i wybiegłam z domu. Szybko biegłam w stronę parku. Usiadłam zapłakana na jednej z ławek. Głowę podparłam rękami i pozwoliłam, by łzy swobodnie ciekły mi po policzkach. Nagle ktoś przyłożył mi chusteczkę do nosa i ust. Dziwnie pachniała. Z sekundy na sekundę moje powieli stawały się coraz cięższe, aż w końcu się zamknęły…
-Hej, co chcecie?_-spytałam ziewając i przeciągając się
-Możemy na jakiś czas z tobą zamieszkać, bo nasz dom spłonął.- powiedział Liam. Ni było z nimi Zayna.
-Spoko- odpowiedziałam i poszłam się na górę ubrać : http://allani.pl/zestaw/543752 . Teraz już nie mogłam sobie chodzić z krótkich rękawów, bo zobaczą rękę.. W między czasie zamówiłam pizzę. Zeszłam na dół. Wszyscy grzecznie siedzieli w salonie i patrzyli na telewizję. Poszłam do kuchni. Z szafki wyciągnęłam papierosy i wyszłam na balkon zapalić.
-Ty palisz?- spytała Nicol
-Tak, a co.?
-Niszczysz się tak.
-Moje życie.
-Wiem, ale chcę ci pomóc
-Rozumiem- skończyłam palić, zgasiłam resztkę i weszłam do środka. Usłyszałam dzwonek. Zapłaciłam za pizzę i przyniosłam ją do salonu i z kuchni przyniosłam coca-colę. Ja nic nie zjadłam.
-Czemu nie jesz?-spytał Niall
-Nie chcę- odkąd rozstałam się z Malikiem nic nie jem. Nie jestem głodna, nie czuję głodu.
-A właśnie schudłaś, jesz coś?-spytała Nicol
-A jeśli nie to co.?- nic mi nie odpowiedziała. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam żyletkę i zrobiłam kreskę na skórze, która od razu się przecięła i wypłynęła krew. Wytarłam ją i poszłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Gdy się obudziłam na dworze się już ćmiło. Wyszłam na balkon i usiadłam na leżaku. Patrzyłam na zachodzące słońce, które przybrało kolor mocno pomarańczowy, a niebo piękny odcień bladego różu. Gdy zaszło zeszłam na dół. Ci dalej na tej kanapie siedzieli. Usiadłam obok Nicol.
-Nasz sweter od krwi, pokaż- wzięła moją rękę i odsunęła rękaw. Otworzyła buzię i oczy zrobiła jak pięć złoty
-Paczcie co znalazłem w kuchni- odezwał się Niall
-To są narkotyki?!- krzyknęła Nicol
-A jeśli to co.?
-Co jest z tobą nie tak?-spytał Louis
-To co z tobą
-Nie odzywaj się tak do mnie smarku
-To ty nie zaczynaj kochany- odpowiedziałam i wybiegłam z domu. Szybko biegłam w stronę parku. Usiadłam zapłakana na jednej z ławek. Głowę podparłam rękami i pozwoliłam, by łzy swobodnie ciekły mi po policzkach. Nagle ktoś przyłożył mi chusteczkę do nosa i ust. Dziwnie pachniała. Z sekundy na sekundę moje powieli stawały się coraz cięższe, aż w końcu się zamknęły…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz