wtorek, 1 stycznia 2013

14. Wspomnienia ranią, nałogi powrcają

Obudziłam się o 8 wypoczęta jak nigdy. Ubrałam się http://allani.pl/zestaw/221382 i poszłam zrobić sobie śniadanie. Było tak cicho, tak pusto bez Malika. Po zjedzeniu płatków poszłam do centrum handlowego. Już wtedy chodziło za mną multum paparazzi. Nic sobie z tego nie zrobiłam. Kupiłam gazetę ze mną na okładce. Jak to super brzmi.  Poczłapałam s powrotem do domu. Usiadłam na blacie  w kuchni i wszystko wróciło. Każda chwila z Malikiem.  Schowałam twarz w dłoniach i rozpłakałam się. Pod wpływem emocji zbiłam szklankę, później zbierając ja przecięłam się. Norma u mnie.  Nawet się tym nie przejęłam wręcz przeciwnie zapomniałam na chwilę o Zaynie. Szkłem zrobiłam kolejne trzy rany. Krew lała się jak z moich oczu, gdy płaczę. Zjechałam po ścianie w kuchni płacząc. Do tego już doszło, że się sama kaleczę. Przynajmniej daje mi to ulgę.
-Kurwa mać. Czemu, czemu zawsze ja?!- krzyczałam sama do siebie. Wpadłam w histerię. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Najchętniej poszłabym się utopić. Szkłem zrobiłam kolejne 5 ran, później jeszcze jedną. Rzuciłam nim o sąsiednią ścianę, a ono roztrzaskało się na drobniutkie kawałeczki. Wstałam z ziemi i poszłam do łazienki. Wzięłam gorącą kąpiel. Przez ciepłą wodę rany krwawiły jeszcze bardzie. Woda przybrała kolor jasnoczerwony. Wytarłam ciało ręcznikiem i naga powędrowałam do swojego pokoju, tak naprawdę cały dom był moim pokojem. Położyłam się do łóżka i pozwoliłam, by mięciutki kocyk utulił mnie do snu.
Obudziłam się strasznie nie w humorze. Przypomniał mi się wczorajszy dzień łzy momentalnie popłynęły z moich oczu. Skapywały na rękę, która od razu zaczęła strasznie piec. Niechętnie zwlekałam się z łóżka. Kurwa, ale mi brakowało jego słodkich pocałunków na dobranoc, na dzień dobry i po drodze tych. Spojrzałam na rękę. Rany były mocno zaczerwienione. Ogólnie wyglądało to okropnie. Cała prawa ręka była pocięta. Ubrałam się
http://allani.pl/zestaw/543200 i postanowiłam pójść gdzieś z Nicolą.
Rozmowa:*
-Cześć. Masz czas.?
-Hej. Raczej nie, bo jestem z Harrym u jego rodziców, by powiedzieć o ciąży
-Aha, powodzenia, cześć
-Czekaj, o czym chciałaś pogadać?
-To nie rozmowa przez telefon
-Aha, trzymaj się niunia
-Ty też siostrzyczko.- rozłączyłam się i poszłam do parku. Usiadłam na ławce. Znów się rozbeczałam. Spojrzałam przed siebie. Wszystko było rozmazane. Wstałam, spuściłam głowę i szłam przed siebie. Co chwilę potrącałam kogoś ramieniem. Szczerze mówić miałam to teraz w dupie.! Od zerwania nic się dla mnie nie liczyło. Życie stało się czarno- białe. Gdy był ze mną mój czekoladowo oki książę wszystko widziałam w wyraźnych barwach, a teraz.? Wszystko pękło jak bańka mydlana. Gdy doszłam   do domu otworzyłam mieszkanie i od razu pobiegłam na kanapę, wygodnie się na niej układając. Wyciągnęłam telefon  z kieszeni spodni i  zaczęłam przeglądać kontakty. Natknęłam się na już przeze mnie zapomniany numer Nathana.: Cześć, tu Patricia, chciałam się zapytać, czy masz?: Hej piękna, no jasne, ze mam. Chcesz.?:Tak chcę, w parku obok kina przy fontannie o za godzinę?: No spoko.- Przebrałam się :
http://stylistki.pl/jesienna-stylowa-223489/ i zrobiłam lekki makijaż, bo poprzedni był całkiem rozmazany. Powolnym krokiem udałam się do parku obok kina. Na terenie parku kierowałam się ku wielkiej fontannie. W oddali dostrzegłam już Nathana.
-Hej, ile chcesz?-spytał mnie
-Cześć a ile tu masz?
-Trzy woreczki
-No to chcę trzy, ile za nie chcesz?
-Nic- odpowiedziała krótko i poszedł sobie. Też wróciłam do mojego domu. Od razu część pierwszego wciągnęłam. Wszystko mi się dwoiło, ale wszystko nabrało sensu. Kocham ten stan. Gdy niestety przestały działać cały smutek, rozpacz, pustka wróciła. Nie miałam na nic sił już i poszłam spać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz