wtorek, 1 stycznia 2013

10.Nie wierzę Ci.!

Następnego dnia z samego rana miałam lot do Londynu. Jeśli chodzi o przyjaciół i Zayna, to nie wiedzą prawdy. Myślą,  że musiałam nagle wyjechać do rodziny. Zaynowi powiem, muszę Nicol też, ale nie wiem co z chłopakami. W czasie lotu tępo wpatrywałam się w chmury za oknem. Przybierały różne, czasem śmieszne kształty.  Na lotnisku w Londynie jak zwykle tłoczno. Jakimś cudem udało mi się wydostać i taksówką pojechałam już w stronę domu. W środku usiadłam na kanapę i napisałam do Nicol i Zayna, że jestem już w domu. Kazali mi do nich przyjść. Postanowiłam pójść. Takie małe wytchnienie. Gdy tylko otworzyłam drzwi mieszkania rozległ się hałas. Weszłam do salonu, a Nicol od razu się na mnie rzuciła. Zayn posłał mi ciepły uśmiech. Tak się za nim stęskniłam
-Gdzie byłaś?-zaczęła zadawać pytania Nicol
-W USA nagły wypadek i musiałam pojechać do rodziny.
-A co się stało?
-Moja mama zmarła
-To dziwne, że przyjaźnimy się tak długo, a twojej mamy nie znam
-I nie poznasz- po moich policzkach zaczęły spływać zły. Zayn wstał i mnie przytulił. Wszyscy patrzyli się na nas dziwnie
-Nie no, nie mogę już tego ukrywać- pocałował mnie namiętnie. Tak, tego mi tego brakowało.
-Czyli jak mówiłeś, że jesteś u dziewczyny to chodziło o Patricię?
-Tak, najpierw przyjaciółkę.
-I dobrze, że jesteście parą bardzo do siebie pasujecie.
-Przepraszam was, ale muszę coś powiedzieć Nicol i Zaynowi na osobności.- poszliśmy do małego królestwa Zayna- Jak mówiłam musiałam wyjechać na chwilę do USA, bo moja mama zmarła. Nie wiecie małego szczegółu. Moja mama to Mariah Carey. Nie przez przypadek mam takie nazwisko
-Nie wierzę ci-odpowiedziała Nicol.
-To nie wierz. Acha nie mówcie nikomu. Nie chcę by ktoś to wiedział. Moja mama mnie przed tym od zawsze chroniła.
-Masz nasze słowo-odezwał się Zayn. S powrotem poszliśmy do salonu. Chłopaki prowadzili zaciętą dyskusję nad czymś. Usiadłam na kanapie obok Zayna i wtuliłam się w niego. Po godzinie uznałam, że jestem zmęczona i poszłam do domu. Umyłam się i poszłam na balkon pooglądać gwiazdy. Zdawało mi się, że chcą mi coś powiedzieć. Były takie magiczne, takie piękne. Nagle w całym domu rozległ się dźwięk dzwonka. Leniwie wstałam i poczłapałam na dół. Okazało się, że to Zayn. Od razu przytuliłam go mocno. Poszliśmy do sypialni. Położyliśmy się wygodnie na łóżku. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową, a on bawił się końcówkami moich czarno-kruczych włosów. Nikt się nie odezwał. U nas nawet cisza była znacząca. Rozumieliśmy się bez słów. Zauważyłam, że Zayn zasnął, wykorzystałam to i postanowiłam zadzwonić do Nicol. Wyszłam na balkon.:
Rozmowa:*
-Cześć Jak tam.?-odezwałam się
-Hej. A dobrze a u ciebie?
-Też, wiesz, że nie po to dzwonię, powiedziałaś Harremu.?
-Tak
-I co.?
-Nawet nie wiesz jak się ucieszył. Powiedział, że od zawsze chciał mieć małe Hazziątko.
-Nie wiesz jak się cieszę
-Ja też. Słuchaj muszę kończyć, bo akurat Harry przyszedł. Pa
-Pa.- wróciłam do sypialni do mojego księcia, który słodko spał. Położyłam się obok i w mgnieniu oka zasnęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz