poniedziałek, 7 stycznia 2013

23. Boję się

                                                                              Nicol*
Jak ten dupek wróci do domu, to wydrapię mu oczy. Nie wybaczę mu tego, co zrobił Patrici. Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak smutniej. Poszłam do Harrego i wszystko mu opowiedziałam.
-To do Louisa nie podobne. Szkoda, byli  dobrą parą.
-Tak. Obiecaj, ze ty mnie nie zostawisz nigdy Harry
-Obiecuję kochanie- pocałował mnie czule.
                                                                             10 dni później
Już 10 dni nie ma Patrici. Tak bardzo mi jej brakuje. Za tydzień będzie 8 miesięcy jak jestem w ciąży.
Usłyszałam trzask drzwi. Zobaczyłam Louisa
-Ty pajacu, jak mogłeś jej to zrobić?
-Cicho, uświadomiłem sobie, że tylko ją kocham. Jest w domu?
-Nie
-A gdzie jest?
-W domu
-Pytałem się, czy jest w domu przecież
-Nie tu w domu, wyjechała 10 dni temu, przez ciebie. Nie zdziwiłabym się, gdyby ci nie wybaczyła.-krzyknęłam. Nagle poczułam skurcz. Po chwili był nie do zniesienia.-Louis, dzwoń po karetkę.- wystraszył się i od razu wykonał telefon. Po 5 min byli już u nas. Zabrali mnie do szpitala. Tam od razu zabrali na porodówkę. Urodziłam cesarskim cięciem. Dziewczyna była wcześniakiem. Od razu zabrali ją na odział intensywnej terapii dla noworodków. Przenieśli mnie na salę. Później przyszedł do mnie Harry. –Co z naszą córeczką?
-Wszystko dobrze, urodziła się trochę za szybko, ale jest dobrze.-uśmiechnęłam się
-Kiedy stąd wyjdziemy?
-Jutro. Z małą wszystko jest w porządku i możemy. A właśnie jak ją nazwiemy.?
-Darcy?
-Dobra-powiedział uśmiechnięty.- Od zawsze podobało mi się to imię.
                                                                          2 dni później*
Jesteśmy już z Darcy w domu. Postanowiłam zadzwonić do Patrici.
-Cześć- powiedziałam radośnie
-Cześć- powiedziała to, że ledwo co usłyszałam
-Stało się coś poważnego?
-Nicol, ja się boję. Mam guza mózgu i zostało mi 2 tygodnie życia. Boję się, nie chcę tak szybko umierać- płakała mi do słuchawki
-Nic się nie da zrobić?-spytałam ze złazami w oczach
-Już nie. Boję się. Jestem młoda, nie dożyję nawet 19.- totalnie się rozkleiła.
-Przyleć do nas- powiedziałam już płacząc.
-Nie mogę, chcę spędzić te ostatni dni z rodziną. Jak tam brzuszek?-zmieniła temat
-A dobrze 2 dni temu urodziłam zdrową córeczkę
-Gratuluję. Też bym tak chciała- znowu się rozpłakała
-Chcesz być chrzestną?
-No jasne. Kiedy chrzciny?
-Za 2 dni
-Przylecę na jeden dzień.
-Kochana jesteś
-Dzięki. Pogadamy potem- rozłączyła się. Dopiero teraz dotarło do mnie, że za 2 tygodni stracę moją jedyną przyjaciółkę. Gdy trochę się ogarnęłam zeszłam na dół razem z Darcy
-Co się stało, płakałaś?-spytał troskliwie Harry
- Nie -Poszłam umyć małą i uśpiłam ją. Później sama poszłam spać razem z Harrym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz