11. Nie możesz być w ciąży.!
Rano obudziły mnie słowa : Kocham
Cię wypowiadane przez mojego księcia. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Zostałam obdarowana namiętnym pocałunkiem. Otworzyłam oczy i spojrzałam w jego
czekoladowe patrzydełka.
-Mam fajny pomysł- powiedziałam do niego.
-Jaki słońce.
-Pojedziemy na wakacje, ja stawiam.
-Wiesz, to nie głupi pomysł.
-Wiesz co jutro jest.?
-Nie bardzo.
-Twoje urodziny głuptasie.
-No fakt. Mam już 20 lat.
-To nie dużo.
-Mówi osoba co ma 18 lat.
-W tym roku 19.
-Dobra, dobra. Chodź na śniadanie.
-Okay.- razem zrobiliśmy naleśniki. Kuchnia wyglądała jak po wojnie,
moje włosy były białe. Po skończonym śniadaniu Zayn musiał iść do domu. Ubrałam
się: http://stylistki.pl/cos-stylowego-222498/ i pojechałam do salonu samochodowego. Już przez
szybę rzucił mi się w oczy Lexus. W środku podpytałam trochę sprzedającego o
niego okazało się, że to Nowy LS 600h L. Gdy usłyszałam cenę byłam w lekkim
szoku, ale po krótkim namyśle go kupiłam. Wypisałam czek na 715 750
funtów. Sprzedawca był zaszokowany. No bo co ktoś może sobie pomyśleć jak młoda
dziewczyna kupuje auto za ponad 700 tys.? Dlatego, że miałam prawo jazdy od
razu pojechałam nim do domu. O kurde, ale wygoda. Dobrze, że go wybrałam.
Prawdę mówiąc był wart swojej ceny. Ciekawa jestem jak zareaguje na niego Zayn.
Zaparkowałam go w garażu i weszłam do domu. Przebrałam się w mój strój
kąpielowy i wskoczyłam do basenu. Zimna woda wywołała dreszcze na całym ciele. Po
chwili nurkowania wyszłam z wody i wytarłam ciało. Udałam się do swojego pokoju
i ubrałam czyste rzeczy: http://stylistki.pl/lato-wroc-222636/ . Położyłam się na kanapie w salonie i nie
wiedziałam co dalej robić. Gdy nie było u mnie Zayna, Nicol, ani nikogo nudziło
mi się tutaj samej jak cholera. Nagle usłyszałam dobiegający z piętra stłumiony
sygnał mojego dzwonka. Szybko tam pobiegłam.
Rozmowa:*
-Cześć kocie- powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Witaj słoneczko. Nie chciała być do nas wpaść teraz, nudzi się nam, a
ja bardzo tęsknię.
-Jasne, za niedługo będę. – rozmowa się skończyła. Zbiegałam ze
schodów. Na trzecim od góry podwinęła mi się noga i w wysokich schodów
zleciałam na sam dół. Porządnie uderzyłam się w brzuch i policzek. Na początku
nie mogłam wstać, bo strasznie kręciło mi się w głowie, ale po 5 min było już
dobrze. Wstałam otrzepałam ubranie, ubrałam buty i kurtkę i wyszłam z domu. W
drodze do chłopaków zaczął trochę boleć mnie brzuch, wzięło mnie na wymioty i w
głowie mi się kręciło. Gdy doszłam do celu, drzwi otworzył mi mój misiaczek.
Ucieszyłam się na jego widok, ale i tak z sekundy na sekundę było coraz gorzej.
Usiadłam na kanapie w salonie i skuliłam
nogi. Zayn od razu wyczuł, że jest coś ze mną nie tak
-Co ci jest słońce.-spytał z troską
-Nie wiem, jest mi cholernie niedobrze, brzuch mnie boli i w łowie mi
się kręci.
-Jest ci nie dobrze? O kurwa!
-Co jest?-spytał Liam
-Jest jej niedobrze, brzuch ją boli i w głowie kręci.
-Czy wy już. No wiecie o co mi chodzi
-Tak- dalej prowadził dyskusję
-Ty zdajesz sobie sprawę, że ona chyba
w ciąży jest?
-Kurwa tak-darł się. Poczułam, że już nie wytrzymam. Zerwałam się z
kanapy jak poparzona i do łazienki pobiegłam. Ledwo co dobiegłam i zaczęłam
wymiotować … krwią.!
-Nicol chodź tu- krzyknęłam z ledwością, gdy moja przyjaciółka wbiegła
do łazienki i zobaczyła krew w ubikacji i na moim ubraniu o mało co nie
zemdlała…
-Po-mó-żcie mi-trząsł jej się głos. Chłopcy wbiegli do łazienki.
-Co jest?-spytał przerażony Zayn
-Myślisz, że wiem!-darła się przez łzy Nicol.
-Szybko jedziemy do szpitala. Coś mi się zdaje, że to nie ciąża, albo
jeżeli była to poroniła- wymądrzał się Liam. Zayn zaniósł mnie do auta.
Wszystko mi się dwoiło. Głowę oparłam o ramię Zayna. Oczy mi się zamykały.
-Nie, nie zasypiaj kochanie. Zaraz będziemy.- popatrzyłam w jego
czekoladowe oczy. Był w nich smutek, przerażenie i zero radości, którą kiedyś
były wypełnione. Za wszelką cenę nie chciałam zasnąć. Gdy wreszcie, gdy
dojechaliśmy do szpitala, łamiąc po drodze chyba wszystkie przepisy wzięli mnie
na izbę przyjęć. Lekarza mocno zaniepokoiły moje objawy, dopóki nie wspomnieli
o tym czym wymioty był przekonany, że to ciąża. Później, gdy Zayn wymienił
wszystko stawiał na poronienie. Po serii badań okazało się, że na skutek
dzisiejszego upadku ze schodów miałam wewnętrzne krwawienie. Podali mi jakieś
środki i upewnili się, że wszystko jest w porządku wysłali mnie do domu. Przez
najbliższy tydzień miałam cały czas odpoczywać. Zero wysiłku fizycznego. Po
wysłuchaniu lekarza ponownie wsiedliśmy do auta
-Nie wiesz jak mnie wystraszyłaś kochanie- powiedział obejmując mnie
-Czego się bałeś, że możesz zostać tatą?-spojrzałam na niego swoim
badawczym spojrzeniem
-Też trochę, ale bałem się o ciebie, że coś ci się stanie.
-Słodki jesteś.
-A dość słodki, byś dała mi buziaka?
-Myślę, że tak- uśmiechnęłam się i żeby się z nim podrażnić, to lekko
musnęłam jego usta.
-Liczyłem na coś więcej. Foch forever- obrócił się w stronę okna.
Przytuliłam się do niego. Spojrzał na mnie i objął mnie też. Mogłabym tak
siedzieć wieczność. Tylko on mi do szczęścia jest potrzebny. Podwieźli mnie od
mój dom. Zayn chciał ze mną zostać, więc dzisiaj już zostanie u mnie.
Ucieszyłam się strasznie. W środku na rękach zaniósł do sypialni. Położył w
łóżku i poszedł po coś na dół. Po chwili wrócił z dwiema kubkami herbaty. Po
wypiciu położył się obok mnie i przytulił do siebie. Pojrzałam w jego brązowe
oczy.
-Kocham cię jak nikogo innego słońce- powiedział i lekko pocałował.
-Też cię kocham, kocham nad życie. Co z jutrzejszymi urodzinami?
-Zrobimy je kiedy indziej, teraz chcę być z tobą.
-Zaproś tu chłopaków.
-Jesteś pewna?
-Tak. Nie martw się będziesz ze mną. Nawet będziesz mieć mnie dość
-Ciebie nie da się mieć dość. Chcę cię więcej i więcej
-Zadzwoń do nich.
-Dobrze- wstał i podszedł do okna. Oznajmił chłopakom, że ich zapraszam.-Będą na 100%. O 14 będą. Teraz idź spać, na pewno zmęczona jesteś.
-Tak. Dobranoc kochanie, kocham cię bardzo.
-Też cię bardzo kocham słoneczko-ucałował mnie w czoło. Zasnęłam w jego silnych ramionach.
-Też cię kocham, kocham nad życie. Co z jutrzejszymi urodzinami?
-Zrobimy je kiedy indziej, teraz chcę być z tobą.
-Zaproś tu chłopaków.
-Jesteś pewna?
-Tak. Nie martw się będziesz ze mną. Nawet będziesz mieć mnie dość
-Ciebie nie da się mieć dość. Chcę cię więcej i więcej
-Zadzwoń do nich.
-Dobrze- wstał i podszedł do okna. Oznajmił chłopakom, że ich zapraszam.-Będą na 100%. O 14 będą. Teraz idź spać, na pewno zmęczona jesteś.
-Tak. Dobranoc kochanie, kocham cię bardzo.
-Też cię bardzo kocham słoneczko-ucałował mnie w czoło. Zasnęłam w jego silnych ramionach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz