poniedziałek, 7 stycznia 2013

25.Zegnajcie.!                        EPILOG

9 dni później*
Już na nic nie mam siły, coraz częściej mdleję. Postanowiłam zgłosić się do kliniki. Chłopaki po namowach też się zgodzili. Podjechaliśmy pod wielki budynek. Byłam już tak słaba, że Lou niósł mnie na rękach. Przyjęli mnie od razu. Moja sala miała kolor błękitny, w moim ulubionym kolorze. (WŁĄCZ :
http://www.youtube.com/watch?v=HnByAFUzHOk ) Leżałam na łóżku, a obok mnie byli chłopcy i Nicol. Poczułam dziwne ukłucie w sercu. Coś podejrzewałam, że to już, że czas się pożegnać. Do oczu napłynęły mi łzy
-Byliście dla mnie jak rodzina, kochałam was, dwóch pajaców nawet bardziej. Stare dobre czas, ale one już minęły. Pamiętajcie, co mi obiecaliście i, że zawsze będę z wami. Będę za wami chodzić, żeby wam się nic nie stało. Jak chcecie możecie mieszkać w tym domu, nie będzie mi potrzebny, bo mnie nie będzie. Nicol, w kopercie na szafce masz to co ci obiecałam. Harry błagam dbaj o nią. Liam dzięki za wszystko. Zayn pomimo małego incydentu byliśmy przyjaciółmi i nie tylko. Niall podziwiam cię za ten optymizm. Louis kocham cię bardzo, nie chcę cię opuszczać. Idę do Naszej córeczki. Nicol, byłaś dla mnie jak siostra. Kocham cię
-Nie, tylko się nie żegnaj- krzyknęła Nicol
-Przepraszam za wszystko…- nie dopowiedziałam wszystkiego, bo zamknęłam oczy. Zobaczyłam wszystko z góry, histerycznie płaczącą Nicol i Louisa. Chłopaków w łzach i moje martwe już ciało. Chciało mi się już płakać, ale nie umiałam uronić ani jednej łzy. Byłam chyba w niebie. Cały ból, cierpienie i świadomość, że umrę zniknęły.
                                                                           Nicol*
Nie, ona nas opuściła. Nie wytrzymam bez niej. Przypomniałam sobie te wszystkie chwile z nią, te dobra i niestety te złe, Kłótnie też nam się zdarzały, ale krótkie. Byłyśmy dla siebie jak siostry. Cóż teraz czeka mnie życie bez niej. Jedno wiem na pewno: życie już nie będzie takie samo i nigdy nie znajdę takiej przyjaciółki jak ona. Była dzielna do końca, zostanie ona moim wzorem. Szpital za nas poinformował rodzinę. My wróciliśmy do domu. Gdy weszliśmy uderzyła w nas taka pustka. Łzy jeszcze bardziej poleciały mi z oczu. Niebyło jej na ziemi godzinę a mi jej już tak bardzo brakowało. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy ją wspominać. Woleliśmy płakać, że jej nie ma, niż o niej całkowicie zapomnieć…

1 komentarz:

  1. Cudowne. Popłakałam się przez to. Czekam na tą oczekiwaną 2 część. ;**

    OdpowiedzUsuń