środa, 2 stycznia 2013

17. Nowa miłość.?! O tak...!

Obudziłam się, gdy już wylądowaliśmy. Wyszłam z samolotu i poszłam w stronę domu. Weszłam do niego i znowu ogarnęła mnie pustka. Wszystko było w należytym porządku. Weszłam do kuchni i nalałam sobie soku. Nagle do kuchni wbiegł Zayn z jakąś dziewczyną z jasnofioletowymi włosami. Zaczęli się łapczywie całować. Nawet mnie nie zauważyli
-Moglibyście tak łaskawie wyjść z mojej kuchni do cholery jasnej!-wydarłam się
-Boże Patricia wróciłaś, fajnie.- poszli na górę. Przewróciłam teatralnie oczami i poszłam do salonu. Na zegarze w pokoju widniała godzina 6 rano. Ponownie poczłapałam do kuchni i zaparzyłam sobie kawy. Wróciłam z nią do salonu i włączyła tv. Boże jak to bolało. Ciągle przed oczami stał mi obraz Zayna z tą dziewczyną. Czemu on mi to robi i to jeszcze w moim domu.! Jednak nie mam szczęścia do mężczyzn. Odłożyłam napój na szklany stolik i podkuliłam nogi w dłoniach schowałam twarz. Łzy zaczęły same cieknąć. Uświadomiłam sobie, że teraz muszę poczuć czyjeś usta na swoich. Nie wiem jeszcze na kogo wypadnie. Z góry usłyszałam śmiechy. Spojrzałam w  stronę schodów i ukazał mi się obraz Nicol i Harrego. Loczek niósł ją na rękach a te z uśmiechem na twarzy tuliła się do niego. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc ich tak szczęśliwych. Przynajmniej moja przyjaciółka znalazła idealnego chłopaka. Wlecieli do salonu głośno się śmiejąc. Uśmiechnęłam się w ich kierunku. Stanęli jak wryci. Po chwili Nicol do mnie podleciała i z całej siły ścisnęła.
-Gdzie byłaś?
-Można powiedzieć, że tak jakby porwana zostałam-wzruszyłam ramionami
-Że co.? Policja wie? Trzeba to zgłosić
-Nie, nie wiedzą i nie trzeba. Alan to fajny facet nic się nie stało
-Yhy. Tak się cieszę, że cię widzę.
-Jak też. Sory, ale muszę wyjść- powiedziałam do przyjaciółki. Udałam się na salę gimnastyczną. W pewnej części Sali był worek treningowy i ring. Założyłam rękawice. Wyobraziłam sobie, że ten worek to głowa Zayna jak całuje się z  tą lalą. Zaczęłam walić z całej siły. Nawet nie wiedziałam, ze mam tyle siły. Do Sali weszła wuefistka. Dała mi parę rad. Od razu było prościej. Później powalczyłam trochę. Powiedziała, że jak na pierwszy raz to jest super. Poszła sobie, a ja jeszcze bezsensownie waliłam w worek. Nim się zorientowałam było już po 16. Poszłam pod prysznic. Pięć min przed 17 byłam w domu. Wszyscy oczywiście wielkie oczy na mnie. Podeszłam do Louisa i pocałowałam go namiętnie. Wsunęłam język do jego buzi. Co mnie bardzo zadziwiło odwzajemnił to. Czułam się jak kiedyś przy Zaynie. Taka spełniona i szczęśliwa. Po wszystkim uciekłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Uświadomiłam sobie jedno: przez ten pocałunek zakochałam się w Louisie.
-Idziesz z nami do klubu?-spytała Nicol przez drzwi
-Jasne
-To za 30 min w salonie- i odeszła wygrzebałam z szafy fajne ciuchy :
http://stylistki.pl/cos-wieczorowego-225172/ i się w nie przebrałam. Zrobiłam jeszcze delikatny makijaż i zeszłam na dół minutę przed czasem. Dwoma autami pojechaliśmy pod najlepszy klub w Londynie. Wszyscy oprócz mnie i Nicol poszli do baru i już się upili. Razem z moją przyjaciółką piłam sok. Podeszli do nas Harry i Louis. Nagle Louis pocałował mnie, a Harry Nicol. Pogłębiłam pocałunek. Było to coś wspaniałego. Czułam przyjemnie motylki w brzuchu.
-Kocham Cię- powiedział
-Pijany jesteś
-Nie, nie piłem ani kropli alkoholu
-No dobrze. Też cię kocham- pocałowałam ponownie go namiętnie.-Ty i ja łazienka- posłałam mu cwaniacki uśmieszek. Oczy mu się zaświeciły i pociągnął za rękę. Weszliśmy do męskiej ubikacji i zaczęło się. Tak pierwszy raz kochałam się z Louisem. Przyznać musze był  lepszy od Zayna. Później pocałowaliśmy się namiętnie.
-Jesteśmy razem tak.?-spytał mnie niepewnie
-No jasne marcheweczko- pocałowałam go. Wróciliśmy do domu i stało się po raz drugi. Byłam taka szczęśliwa. Chciałam spędzić  z Lou resztę życia.

1 komentarz: