sobota, 5 stycznia 2013

19. O krok od śmierci

                                                                                           Louis*
Obudziłem się o 10. Zszedłem na dół. Nikogo tam nie było. Zrobiłem sobie kawę. Poczłapałem do  salonu. Na kanapie natknąłem się na moją dziewczynę. Słodko sobie spała. Zacząłem ją całować, ale nic. Później bardziej natarczywie. To także nic nie dało. Szturchałem ją i nic. Szczerze mówiąc zacząłem się bać. Podniosłem ja i potrząsnąłem. Nawet nie drgnęła. Szybko poleciałem do pokoju Nicol
-Sory, że cię budzę, ale Patrici coś się stało. Na nic nie reaguje
-Co? Już idę- zbiegła po schodach. Najpierw zaczęła mówić jej imię, a później jak ja potrząsnęła nią. Widać była wystraszona- Dzwoń po karetkę.- od razu wybrałem numer pogotowia i poinformowałem gdzie mają jechać. Tak się o nią bałem. Karetka przyjechała po 10 min. Kazałem zostać w Nicol  domu. Niechętnie się zgodziła, a ja pojechałem razem z nimi. Siedziałem w poczekali. Nie mogłem do niej wejść. Wiedziałem tylko, że robią jej jakieś badania.
-Pan Louis Tomlinson?-lekarz wrócił się do mnie
-Tak,  co z moją dziewczyną?
-Nie będę owijał w bawełnę, ma poważne uszkodzenia głowy. Prawdopodobnie spowodowane uderzeniem z dużą siłą. Jest 20% szans, że z tego wyjdzie. Przykro mi. Robimy co w naszej mocy- rozpłakałem się i zadzwoniłem po Nicol. Nie ukrywałem tego, że płaczę. Zjawiał się ona po 20 min z chłopakami. Opowiedziałem im wszystko. Nie pomijając faktu, że jesteśmy razem. Usiedliśmy na krzesełkach w poczekalni. Tak się o nią bałem. Pomimo tego, że nie jesteśmy długo razem ja kochałem ją jakbyśmy byli od zawsze. Czułem do niej coś czego nigdy nie czułem. Byłem pewien, że to miłość. Siadłem na krześle. Nagle do sali Patrici wbiegli lekarze. Zajrzałem do środka przez szybkę. Reanimowali ją. Nie wytrzymałem i rozpłakałem się. Zsunąłem się. Pośpiesznie wyjechali gdzieś z jej łóżkiem. Nie wiem jakim cudem zasnąłem.
Obudziłem się w tej samej pozycji. Wstałam spojrzałem do sali Patrici. Leżała tam podpięta do wielu urządzeń. Wolałbym, żebym tam ja był zamiast jej. Ona już wiele wycierpiała w życiu. Poszedłem po kawę. Wróciłem i usiadłem w tym samym miejscu
-Jeśli pan chce może pan na chwilę do niej wejść, ale sam.
-Dziękuję- odezwałem się i poszedłem do jej Sali. Była taka bezbronna. Lekko ją pocałowałem. Złapałem za rękę. Lekko ją ścisnęła. Było to dla mnie zaskoczeniem, bo jest w śpiączce. Otworzyła oczy.! Uśmiechnęła się do mnie. Szybko pobiegłem po lekarza. Ten ją zbadał
-Przykro mi. 99% przypadków takich wybudzeń jest przed śmiercią
-Nie, ona nie umrze.
-Przykro mi.- powiedział i odszedł. Ponownie wszedłem do jej Sali.
-Kocham cię bardzo- powiedziałem do niej.
-Też cię kocham Lou-ledwo to powiedziała. Nie wyobrażam sobie, żeby ona umarła. Usiadłem na krześle obok niej i chwyciłem jej dłoń. Nie chciałem jej nigdy puścić. Była dla mnie wszystkim. Po chwili zauważyłem, że zasnęła. Jakoś też oczy zaczęły mi się zamykać i też zasnąłem.
Gdy się obudziłem za oknem było już jasno. Patricia dalej spała. Ucałowałem ją lekko i poszedłem po kawę. Wypiłem ją na korytarzu i wróciłem do mojej księżniczki. Dalej słodziutko sobie spała. Po godzinie siedzenia obudziła się
-Kocham cię Lou- powiedziała.
-Też cię kocham słonko- pocałowałem ją w czoło.-Jak się czujesz?
-Już dobrze.
-Pójdę po lekarza, zaraz wracam- szybko z nim wróciłem. Pobadał ją. Wyszliśmy z Sali
-Jest z nią bardzo dobrze, jeśli tak będzie dalej, to za tydzień pójdzie do domu.

czwartek, 3 stycznia 2013

18. Jedna chwila nieuwagi

Obudziłam się cała w skowronkach. Spojrzałam na twarz śpiącego Louisa. Był taki słodki. Pocałowałam go lekko, a on otworzył swoje patrzydełka. Spojrzałam w jego niebieskie oczy i od razu w nich utonęłam. Pocałował mnie namiętnie. Leżeliśmy tak jeszcze chwilę. Później on ubrał ciuchy z imprezy i poszedł do siebie. Postawiłam wziąć prysznic. Ubrałam na siebie luźną koszulkę. Wyszłam z łazienki i na łóżku ujrzałam uśmiechniętego Lou.
-Nawet nie wiesz jak ci w niej pasuje kochanie- uśmiechnął się cwaniacko
-Ah… w to nie wątpię.- Obróciłam się w stronę okna. Poczułam czyjeś ręce na biodrach. Zostałam obdarowana soczystymi pocałunkami na szyi. Jak poparzona odwróciłam się w jego stronę. Twarz chwyciłam rękami i mocno pocałowałam. Wsadziłam ręce pod jego koszulkę. Było to dla niego sygnałem. Nie przerywając pocałunku przenieśliśmy się na łóżko. Przygniótł moje ciało swoim. Nic jeszcze nie robiliśmy, a on już nieźle mnie podniecał. Przerywając tylko na chwilę pocałunek zdjęłam z niego koszulkę w paski. Ręką jeździłam po jego wyrzeźbionym brzuchu. On ściągnął ze mnie koszulkę, tym samym zostawiając nagą. Zjeżdżał pocałunkami coraz niżej. Najpierw dekolt, później brzuch i zjechał do ud. Całował ich wewnętrzną część. Posuwał się coraz wyżej, aż dojechał do mojej kobiecości. Lekko ją całował, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Zaczęłam cichutko pojękiwać z podniecenia, które mnie rozdzierało od środka. Lou wrócił do ust tą samą drogą. Nie przerywając pocałunku Ściągnęłam jego spodnie razem z bokserkami. Zajęłam się jego „ marchewką” i najpierw go „ męczyłam” rękami, później włożyłam do buzi. Lou wbił się we mnie. Nasze usta były połączone namiętnym pocałunkiem. Po chwili przyśpieszył trochę. Poczułam, że dochodzę, jeszcze jedno pchnięcie. Z Louisem doszliśmy w tym samym momencie. Leżeliśmy do siebie przytuleni. Co chwilę mówiliśmy sobie, że się kochamy. Louis ubrał ciuchy,  w których go zastałam a ja założyłam to:
http://stylistki.pl/styl-ala-louis-225233/ . Zeszliśmy na dół. Siedzieli tam już wszyscy. Nawet nas nie zauważyli. Zaparzyłam kawę. Od samego ranka uśmiech nie schodził mi z twarzy. Byłam taka szczęśliwa. Usiadłam w salonie obok marchewki i podałam mu kawę. Pocałowałam go przelotnie. Jego ręka wylądowałam na moim udzie i posuwała się coraz wyżej. Zaśmiałam się pod nosem. Skąd on ma tyle energii?!  Pocałowałam go namiętnie. Do salonu wpadli wszyscy, a my jak poparzeni od siebie odskoczyliśmy. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 13.
-Muszę wyjść- powiedziałam
-Gdzie?-spytał Lou
-Do centrum- skłamałam. Nie chciałam, by ktoś wiedział, że trenuję boks. To nie jest podobne do dziewczyny. Nich lepiej zostanie tak jak jest, czyli, że nikt nie wie. Udałam się na salę gimnastyczną. Zaczęłam się rozgrzewać znowu bezsensownie walić w ten cholerny worek. Później znowu trochę powalczyłam, ale niestety dzisiaj szczęścia nie miałam i w łeb porządnie zarobiłam. Aż normalnie mi się gwiazdki pojawiły. Usiadłam na ławce i czekałam aż się mi przestanie w głowie kręcić. Gdy przestało powaliłam jeszcze na chwilę w  worek i poszłam pod prysznic. Poczłapałam do domu. Od razu poszłam do mojego pokoju. Położyłam się i od razu zasnęłam, chociaż była dopiero była 18. Obudziłam się w środku nocy z okropnym bólem głowy. Zeszłam na dół i wzięłam tabletkę. Usiadałam w salonie. Jedynym oświetleniem był blask księżyca wpadający do pokoju przez drzwi tarasowe. Powieki stały się ciężkie. Momentalnie zasnęłam. Tylko to nie był taki normalny sen był taki płytki, tak jakbym nie spala, ale spałam. Dziwne ….

środa, 2 stycznia 2013

17. Nowa miłość.?! O tak...!

Obudziłam się, gdy już wylądowaliśmy. Wyszłam z samolotu i poszłam w stronę domu. Weszłam do niego i znowu ogarnęła mnie pustka. Wszystko było w należytym porządku. Weszłam do kuchni i nalałam sobie soku. Nagle do kuchni wbiegł Zayn z jakąś dziewczyną z jasnofioletowymi włosami. Zaczęli się łapczywie całować. Nawet mnie nie zauważyli
-Moglibyście tak łaskawie wyjść z mojej kuchni do cholery jasnej!-wydarłam się
-Boże Patricia wróciłaś, fajnie.- poszli na górę. Przewróciłam teatralnie oczami i poszłam do salonu. Na zegarze w pokoju widniała godzina 6 rano. Ponownie poczłapałam do kuchni i zaparzyłam sobie kawy. Wróciłam z nią do salonu i włączyła tv. Boże jak to bolało. Ciągle przed oczami stał mi obraz Zayna z tą dziewczyną. Czemu on mi to robi i to jeszcze w moim domu.! Jednak nie mam szczęścia do mężczyzn. Odłożyłam napój na szklany stolik i podkuliłam nogi w dłoniach schowałam twarz. Łzy zaczęły same cieknąć. Uświadomiłam sobie, że teraz muszę poczuć czyjeś usta na swoich. Nie wiem jeszcze na kogo wypadnie. Z góry usłyszałam śmiechy. Spojrzałam w  stronę schodów i ukazał mi się obraz Nicol i Harrego. Loczek niósł ją na rękach a te z uśmiechem na twarzy tuliła się do niego. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc ich tak szczęśliwych. Przynajmniej moja przyjaciółka znalazła idealnego chłopaka. Wlecieli do salonu głośno się śmiejąc. Uśmiechnęłam się w ich kierunku. Stanęli jak wryci. Po chwili Nicol do mnie podleciała i z całej siły ścisnęła.
-Gdzie byłaś?
-Można powiedzieć, że tak jakby porwana zostałam-wzruszyłam ramionami
-Że co.? Policja wie? Trzeba to zgłosić
-Nie, nie wiedzą i nie trzeba. Alan to fajny facet nic się nie stało
-Yhy. Tak się cieszę, że cię widzę.
-Jak też. Sory, ale muszę wyjść- powiedziałam do przyjaciółki. Udałam się na salę gimnastyczną. W pewnej części Sali był worek treningowy i ring. Założyłam rękawice. Wyobraziłam sobie, że ten worek to głowa Zayna jak całuje się z  tą lalą. Zaczęłam walić z całej siły. Nawet nie wiedziałam, ze mam tyle siły. Do Sali weszła wuefistka. Dała mi parę rad. Od razu było prościej. Później powalczyłam trochę. Powiedziała, że jak na pierwszy raz to jest super. Poszła sobie, a ja jeszcze bezsensownie waliłam w worek. Nim się zorientowałam było już po 16. Poszłam pod prysznic. Pięć min przed 17 byłam w domu. Wszyscy oczywiście wielkie oczy na mnie. Podeszłam do Louisa i pocałowałam go namiętnie. Wsunęłam język do jego buzi. Co mnie bardzo zadziwiło odwzajemnił to. Czułam się jak kiedyś przy Zaynie. Taka spełniona i szczęśliwa. Po wszystkim uciekłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Uświadomiłam sobie jedno: przez ten pocałunek zakochałam się w Louisie.
-Idziesz z nami do klubu?-spytała Nicol przez drzwi
-Jasne
-To za 30 min w salonie- i odeszła wygrzebałam z szafy fajne ciuchy :
http://stylistki.pl/cos-wieczorowego-225172/ i się w nie przebrałam. Zrobiłam jeszcze delikatny makijaż i zeszłam na dół minutę przed czasem. Dwoma autami pojechaliśmy pod najlepszy klub w Londynie. Wszyscy oprócz mnie i Nicol poszli do baru i już się upili. Razem z moją przyjaciółką piłam sok. Podeszli do nas Harry i Louis. Nagle Louis pocałował mnie, a Harry Nicol. Pogłębiłam pocałunek. Było to coś wspaniałego. Czułam przyjemnie motylki w brzuchu.
-Kocham Cię- powiedział
-Pijany jesteś
-Nie, nie piłem ani kropli alkoholu
-No dobrze. Też cię kocham- pocałowałam ponownie go namiętnie.-Ty i ja łazienka- posłałam mu cwaniacki uśmieszek. Oczy mu się zaświeciły i pociągnął za rękę. Weszliśmy do męskiej ubikacji i zaczęło się. Tak pierwszy raz kochałam się z Louisem. Przyznać musze był  lepszy od Zayna. Później pocałowaliśmy się namiętnie.
-Jesteśmy razem tak.?-spytał mnie niepewnie
-No jasne marcheweczko- pocałowałam go. Wróciliśmy do domu i stało się po raz drugi. Byłam taka szczęśliwa. Chciałam spędzić  z Lou resztę życia.

wtorek, 1 stycznia 2013

Tak on wygląda.!


To jest Alan ;- P

16. Gdzie ja jestem.?

Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Z trudnością otworzyłam oczy. Rozejrzałam się dookoła i byłam przekonana, że nie znam tego miejsca. Leżałam na białych, lecz brudnych kafelkach. Chciałam poprawić włosy, ale ruchy mocno utrudniał mi sznur na moich nadgarstkach. Nie wiedziałam jak zwrócić na siebie uwagę, dlatego pozostało mi kaszleć. Dwa razy i usłyszałam kroki w moją stronę. Serce zaczęło mi dwa razy szybciej bić. Zamek się przekręcił, do pomieszczenia wszedł chłopak. Nie miał więcej niż 17 lat. Z racji tego, że ostatnio nie jadłam bez problemu podniósł mnie do swojego poziomu. Był ode mnie o dobre 20 cm wyższy. Ja już miałam 1,70m, więc on jak nic miał 1,90 m. Był na prawdę przystojny, miał zielone oczy mocno brązowe oczy.
-Siedź cicho i nic nie mów- powiedział do mnie pół szeptem i wyszedł, chwilę później wrócić ze o wiele niższą od niego kobietą. Miała też brązowe oczy i włosy, poniszczone końcówki wyglądały okropnie.
-Masz nam być posłuszna, a jak nie to nie będzie tak wesoło kochanie- powiedziała wrednie i poszła sobie. Ten chłopak pociągnął mnie za sobą. Weszliśmy do pokoju o szaro-niebieskich ścianach i dużym oknem, na samym środku pokoju stało duże łóżko, bez problemu zmieściły by się tam 3 osoby. Rzucił mnie na nie, a sam usiadł obok.
-Słyszałaś co powiedziała moja mama, masz być posłuszna. Masz szczęście, że jesteś ze mną, a nie z moim ojcem. – mówił ostro. Chyba zobaczył przerażenie w moich oczach- Jesteś może głodna?- spytał już spokojnie
-Trochę
-Czekaj, zaraz przyniosę ci coś, jakieś specjalne życzenie.?
-Obojętnie co, tylko nic z mięsem związanego
-Wegetarianka?
-Tak-wyszedł, ja wstałam i podeszłam do okna, był piękny widok. Gdzieś już taki widziałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. Ponownie usiadłam na łóżku. Zaraz potem brunet wrócił z płatkami. Rozwiązał mi ręce, a ja normalnie rzuciłam się na miskę z jedzeniem.
-Trochę głodna?
-Dobra, bardzo głodna. Jak masz na imię?
-Alan, a ty?
-Patricia
-A nazwisko?
-Carey, gdzie jesteśmy?
-Na Kubie, a dokładnie w Hawanie
-O kurwa
-O coraz lepiej jest- westchnęłam tylko.
-Mogę wiedzieć, co ja tu robię?
-Po prostu chcę mieć obok siebie dziewczynę-wzruszył ramionami
-A czemu akurat ja?
-Jesteś ładna, a poza tym w parku o tej godzinie nie było żadnej laski, tylko ty.
-Masz papierosy?
-Moja mama ma
-Nie masz mi jak chociaż jednego załatwić. Proszę.!
-Zobaczę co da się zrobić- uśmiechnął się. Po chwili przyszedł z całą paczką
-Dziękuję- powiedziałam, gdy rzucił ją w moją stronę.-Jak długo tu będę?
-Albo aż policja cię znajdzie, albo aż mi się znudzisz. Aha, wieczorem przyjeżdża moja rodzina, a zwłaszcza kuzynki i jak co roku odbędzie się karaoke, w tym roku Hannah Montana, też masz być i zaśpiewać, myślę, że nie zrobisz mi tak wielkiej siary. Zostaniesz teraz sama i naucz się tekstów, są na szafce.-wyszedł, a ja sama zostałam. Podeszłam do wskazanego przez niego miejsca i zaczęłam przeglądać piosenki. Jedna spodobała mi się szczególnie, mianowicie One A Milion. Prześpiewałam ją parę razy po cichutku i uznałam, że jestem gotowa. Na zegarze na ścianie dochodziła 19. Wow, ciekawe ile ja musiałam być nie przytomna. Usiadłam przed wielkim oknem i patrzyłam na linię spotkania się morza z niebem. Słońca już prawie nie było widać. Ostatnie smugi światła … i zaszło. Ostatnio wszystko mnie przerastało. Odkąd mama umarła wszystko jest takie trudne. Na niebie rozbłysły tysiące gwiazd. One od zawsze kojarzyły mi się z moją kochaną mamą. Pamiętam, ze jak byłam mała pokazywała mi gwiazdo-zbiry. Jak zawsze leżałyśmy na trawie w letnie wieczory i nocy. Nie raz chciałam wrócić do tego okresu życia. Najpierw jedna pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, a za nią już ich morze. Totalnie się rozkleiłam.  Do owego pokoju wszedł Alan. Widząc mnie w takim stanie strasznie się zdziwił. Podszedł i przytulił. Poczułam motylki w brzuchu.  To nie możliwe, żebym coś do niego poczuła. Dam mi ciuchy
-Mojej siostry, powinny być dobre.
-Dobra, dziękuję-Wyszedł, a ja się przebrałam. Położyłam się na łóżko. Zamek w drzwiach ponownie się przekręcił.
-Chodź już czas. Mam nadzieję, że umiesz tekst chociaż jednej.
-Umiem
-To dobrze. Nie narób mi wstydu.- on nie wiedział, że mam talent po mojej mamie, może nie jestem tak zdolna  w tej dziedzinie jak Nicol, ale też jestem niezła. Gdy zeszliśmy na dół. Była tam chyba cała rodzina. Naprawdę miał dużo kuzynek. Miały one mniej więcej 17, może 16 lat. Alan objął mnie ramieniem.- Masz udawać, ze się kochamy- szepnął mi na ucho. Wszyscy poszli do salonu. Usiadłam obok niego. Najpierw śpiewały jego kuzynki. Niektóre miały nawet talent. Nadszedł czas na mnie wybrałam piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=JRyrqhjAIT8 . Zaletą mojego głosy było to że brzmiał jak od Miley Cyrus. Zaśpiewałam pierwsze słowa piosenki. Wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Nie powiem krępowało to trochę. Wsłuchałam się w melodię. Starałam się jak najbardziej do niej pasować. Wypowiedziałam ostatnie słowa: One A Milion i zakończyłam. Spuściłam głowę.
-Przecież to nie fair, ona jak Miley śpiewa- odezwała się jedna dziewczyna.- Jestem Emily.- podała mi rękę
-Patricia- posłałam jej uśmiech. Wszyscy gadali między sobą. Oprócz mnie. W tym momencie zdałam sobie sprawę czym jest rodzina. Ja jej nie miałam.
-Jak mają na imię twoi rodzice?- spytała mnie chyba matka Alana
-Moja mama nie żyje, a ojciec nie wiem gdzie jest.
-Mogę wiedzieć jak masz na nazwisko.?
-Carey
-Takie nazwisko ma też ta piosenkarka co niedawno zmarła
-Tak, to moja mama
-Jesteś córką Mariah Carey?
-Tak
-No nieźle. Co ty taka smutna?
-Wszystko mi się wali
-Czyli?
-Mama zmarła, zerwałam z chłopakiem przez jego kumpla.
-Oj przykro mi. Idźcie z Alanem na imprezę
-Dzięki mamo- odezwał się Alan. Poszliśmy do jego pokoju. Przyniósł mi rzeczy.
-Znowu mam się przebierać?
-W coś seksownego- westchnęłam i ubrałam przyniesione przez niego rzeczy:
http://stylistki.pl/ready-or-not-3-224590/
W klubie było strasznie tłoczno. Uderzyło we mnie gorące powietrze. Było w nim czuć zapach spoconych ciał. Gdzie bym się nie spojrzała było widać sceny erotyczne.
-Prawdziwe Kubańskie klimaty.- powiedział, gdy zauważył, że rozglądam się ze zdziwieniem. Przez tłum przepchaliśmy się do baru.
-Co zamawiasz?-spytał mnie
-Nie wiem
-Poprosimy dwa kieliszki czystej-powiedział do barmana. Co chwilę ktoś się koło mnie przysiadał, ocierając swoimi kolanami o moje uda. Zacięcie szukałam ręki Alana. Gdy wreszcie mi się to udało ścisnęłam ją  mocno. On widząc moje przerażenie objął ramieniem. Barman podał nam nasze zamówienie. On wypił za jednym razem. Ja nie miałam ochoty pić na razie. Alan pociągnął mnie na parkiet. Chwycił tak, że nasz taniec przypominał ten co tańczyli wszyscy. Z czasem za podobało mi się to. Niestety piosenka się skończyła wróciliśmy do baru. Wypiłam swojego. Z czasem moje powieki stawały się coraz cięższe. Chwyciłam Alana za krocze. Spojrzał na mnie dziwnie i odsunął moja rękę. Podparłam głowę rękami. W tym momencie znów zaczęło mi brakować Zayna. Jego bliskości. Pragnęłam go jak nikogo innego. Niestety on był na drugim końcu świata.
-Wracamy do domu.
-Co, czemu.?- spytałam zdezorientowana
-Bo tak- pociągnął mnie za rękę i poszliśmy w kierunku domu chłopaka. Weszliśmy do jego pokoju. Rzuciłam się na niego. Szybko pozbyłam się jego koszuli. Nawet nie wiedziałam, że jestem tak zwinna. Popchnęłam go na łóżko. Chciał coś powiedzieć, ale zatkałam mu usta moimi. Moje ręce powędrowały do jego rozporka od spodni. Od razu przeszłam do sedna. Spodnie zdjęłam razem z jego bokserkami. Odepchnął mnie.
-Dziewczyno, nie, to nie wyjdzie, jesteś dla mnie za nachalna.
-Oj… przestań
-Wracasz do Londynu.
-Jak chcesz- powiedziałam bez emocji. Wszedł na neta.-O fajnie, najbliższy samolot jest za 2 godz. Lotnisko jest blisko. Zawiozę cię.- wsiadłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Kupił bilet i poszłam na odprawę. Usiadłam w samolocie i zasnęłam.

15. Czemu to sobie robisz.?!

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Leniwie zeszłam na dół i otworzyłam te pieprzone drzwi.  Doznałam wtedy szoku
-Hej, co chcecie?_-spytałam ziewając i przeciągając się
-Możemy na jakiś czas z tobą zamieszkać, bo nasz dom spłonął.- powiedział Liam. Ni było z nimi Zayna.
-Spoko- odpowiedziałam i poszłam się na górę ubrać : http://allani.pl/zestaw/543752 . Teraz już nie mogłam sobie chodzić z krótkich rękawów, bo zobaczą rękę.. W między czasie zamówiłam pizzę. Zeszłam na dół. Wszyscy grzecznie siedzieli w salonie i patrzyli na telewizję. Poszłam do kuchni. Z szafki wyciągnęłam papierosy i wyszłam na balkon zapalić.
-Ty palisz?- spytała Nicol
-Tak, a  co.?
-Niszczysz się tak.
-Moje życie.
-Wiem, ale chcę ci pomóc
-Rozumiem- skończyłam palić, zgasiłam resztkę i weszłam do środka. Usłyszałam dzwonek. Zapłaciłam za pizzę i przyniosłam ją do salonu i z kuchni przyniosłam coca-colę. Ja nic nie zjadłam.
-Czemu nie jesz?-spytał Niall
-Nie chcę- odkąd rozstałam się z Malikiem nic nie jem. Nie jestem głodna, nie czuję głodu.
-A właśnie schudłaś, jesz coś?-spytała Nicol
-A jeśli nie to co.?- nic mi nie odpowiedziała. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam żyletkę i zrobiłam kreskę na skórze, która od razu się przecięła i wypłynęła krew. Wytarłam ją i poszłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Gdy się obudziłam na dworze się już ćmiło. Wyszłam na balkon i usiadłam na leżaku. Patrzyłam na zachodzące słońce, które przybrało kolor mocno pomarańczowy, a niebo piękny odcień bladego różu. Gdy zaszło zeszłam na dół. Ci dalej na tej kanapie siedzieli. Usiadłam obok Nicol.
-Nasz sweter od krwi, pokaż- wzięła moją rękę i odsunęła rękaw. Otworzyła buzię i oczy zrobiła jak pięć złoty
-Paczcie co znalazłem w kuchni- odezwał się Niall
-To są narkotyki?!- krzyknęła Nicol
-A jeśli to co.?
-Co jest z tobą nie tak?-spytał Louis
-To co z tobą
-Nie odzywaj się tak do mnie smarku
-To ty nie zaczynaj kochany- odpowiedziałam i wybiegłam z domu. Szybko biegłam w stronę parku. Usiadłam zapłakana na jednej z ławek. Głowę podparłam rękami i pozwoliłam, by łzy swobodnie ciekły mi po policzkach. Nagle ktoś przyłożył mi chusteczkę do nosa i ust. Dziwnie pachniała. Z sekundy na sekundę moje powieli stawały się coraz cięższe, aż w końcu się zamknęły…

14. Wspomnienia ranią, nałogi powrcają

Obudziłam się o 8 wypoczęta jak nigdy. Ubrałam się http://allani.pl/zestaw/221382 i poszłam zrobić sobie śniadanie. Było tak cicho, tak pusto bez Malika. Po zjedzeniu płatków poszłam do centrum handlowego. Już wtedy chodziło za mną multum paparazzi. Nic sobie z tego nie zrobiłam. Kupiłam gazetę ze mną na okładce. Jak to super brzmi.  Poczłapałam s powrotem do domu. Usiadłam na blacie  w kuchni i wszystko wróciło. Każda chwila z Malikiem.  Schowałam twarz w dłoniach i rozpłakałam się. Pod wpływem emocji zbiłam szklankę, później zbierając ja przecięłam się. Norma u mnie.  Nawet się tym nie przejęłam wręcz przeciwnie zapomniałam na chwilę o Zaynie. Szkłem zrobiłam kolejne trzy rany. Krew lała się jak z moich oczu, gdy płaczę. Zjechałam po ścianie w kuchni płacząc. Do tego już doszło, że się sama kaleczę. Przynajmniej daje mi to ulgę.
-Kurwa mać. Czemu, czemu zawsze ja?!- krzyczałam sama do siebie. Wpadłam w histerię. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Najchętniej poszłabym się utopić. Szkłem zrobiłam kolejne 5 ran, później jeszcze jedną. Rzuciłam nim o sąsiednią ścianę, a ono roztrzaskało się na drobniutkie kawałeczki. Wstałam z ziemi i poszłam do łazienki. Wzięłam gorącą kąpiel. Przez ciepłą wodę rany krwawiły jeszcze bardzie. Woda przybrała kolor jasnoczerwony. Wytarłam ciało ręcznikiem i naga powędrowałam do swojego pokoju, tak naprawdę cały dom był moim pokojem. Położyłam się do łóżka i pozwoliłam, by mięciutki kocyk utulił mnie do snu.
Obudziłam się strasznie nie w humorze. Przypomniał mi się wczorajszy dzień łzy momentalnie popłynęły z moich oczu. Skapywały na rękę, która od razu zaczęła strasznie piec. Niechętnie zwlekałam się z łóżka. Kurwa, ale mi brakowało jego słodkich pocałunków na dobranoc, na dzień dobry i po drodze tych. Spojrzałam na rękę. Rany były mocno zaczerwienione. Ogólnie wyglądało to okropnie. Cała prawa ręka była pocięta. Ubrałam się
http://allani.pl/zestaw/543200 i postanowiłam pójść gdzieś z Nicolą.
Rozmowa:*
-Cześć. Masz czas.?
-Hej. Raczej nie, bo jestem z Harrym u jego rodziców, by powiedzieć o ciąży
-Aha, powodzenia, cześć
-Czekaj, o czym chciałaś pogadać?
-To nie rozmowa przez telefon
-Aha, trzymaj się niunia
-Ty też siostrzyczko.- rozłączyłam się i poszłam do parku. Usiadłam na ławce. Znów się rozbeczałam. Spojrzałam przed siebie. Wszystko było rozmazane. Wstałam, spuściłam głowę i szłam przed siebie. Co chwilę potrącałam kogoś ramieniem. Szczerze mówić miałam to teraz w dupie.! Od zerwania nic się dla mnie nie liczyło. Życie stało się czarno- białe. Gdy był ze mną mój czekoladowo oki książę wszystko widziałam w wyraźnych barwach, a teraz.? Wszystko pękło jak bańka mydlana. Gdy doszłam   do domu otworzyłam mieszkanie i od razu pobiegłam na kanapę, wygodnie się na niej układając. Wyciągnęłam telefon  z kieszeni spodni i  zaczęłam przeglądać kontakty. Natknęłam się na już przeze mnie zapomniany numer Nathana.: Cześć, tu Patricia, chciałam się zapytać, czy masz?: Hej piękna, no jasne, ze mam. Chcesz.?:Tak chcę, w parku obok kina przy fontannie o za godzinę?: No spoko.- Przebrałam się :
http://stylistki.pl/jesienna-stylowa-223489/ i zrobiłam lekki makijaż, bo poprzedni był całkiem rozmazany. Powolnym krokiem udałam się do parku obok kina. Na terenie parku kierowałam się ku wielkiej fontannie. W oddali dostrzegłam już Nathana.
-Hej, ile chcesz?-spytał mnie
-Cześć a ile tu masz?
-Trzy woreczki
-No to chcę trzy, ile za nie chcesz?
-Nic- odpowiedziała krótko i poszedł sobie. Też wróciłam do mojego domu. Od razu część pierwszego wciągnęłam. Wszystko mi się dwoiło, ale wszystko nabrało sensu. Kocham ten stan. Gdy niestety przestały działać cały smutek, rozpacz, pustka wróciła. Nie miałam na nic sił już i poszłam spać.